czwartek, 8 listopada 2018

O Trójcy Świętej - z fb


Jak wiadomo, nauka o jednym Bogu w trzech osobach jest fundamentalną prawdą wielu Kościołów chrześcijańskich. Rzecznicy Trójcy zwykle powołują się na tekst z Ewangelii św. Mateusza: ,,Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”(Mt 28.19). Twierdzą, że jest on dowodem równości Ojca i Syna. Podobnie, jak określenia ,,pierwszy i ostatni” i ,,wszechmogący Bóg”, które użyte zostały w odniesieniu do Chrystusa, o którym napisano, że ma przyjść (Ap 1.8, por. Iz 44.6). Czy te i inne teksty biblijne, którymi usiłuje się bronić owej doktryny, faktycznie popierają dogmat Trójcy?
Przeciwnie! Gdyby Biblia rzeczywiście uczyła o Trójcy, czytalibyśmy o tym jasno i wyraźnie, i to wielokrotnie. Prawda jednak jest taka, że nauka o Trójcy Świętej nie wywodzi się ani z pism hebrajskich (ST), ani z pism greckich (NT). Biblijna koncepcja Boga jest bowiem ściśle monoteistyczna. Potwierdza to zaś cały szereg tekstów. Oto dwa z nich, podkreślające monoteizm zarówno Żydów, jak i pierwszych chrześcijan:
,,Słuchajże Izraelu: Pan [JHWH], Bóg nasz, Pan jeden (hebr. – echad) jest” (Pwt 6.4 BG, por. Wj 20.2-3; Pwt 4.35; Ps 83.19; Iz 45.5);
,,Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko” (1 Kor 8.6 BW).
A zatem, poszukiwanie w tekście Biblii podstaw dla doktryny Trójcy Świętej, z góry skazane jest na niepowodzenie. Podobnie jest również z twierdzeniem, jakoby hebrajskie słowo echad, występujące m.in. w tekście: ,,Pan jeden jest”, nie oznaczało pojedynczości, a jedynie jedność dwóch lub więcej osób. Dlaczego? Ponieważ, jakkolwiek hebr. echad może oznaczać jedność (por. Rdz 2.24), to bardzo często oznacza dosłownie ,,jeden”. Oto przykłady:
,,Jeden jedyny [echad] przyszedł tu jako przybysz, a teraz chce być sędzią” (Rdz 19.9);
,,Jesteśmy wszyscy synami jednego [echad] męża” (Rdz 42.11);
,,Było nas dwunastu braci, synów ojca naszego, jednego [echad] już nie ma, a najmłodszy jest teraz z ojcem w ziemi kananejskiej” (Rdz 42.32).
Nie jest więc tak, jak niektórzy twierdzą, że monoteizm żydowski w ścisłym znaczeniu tego słowa nie ma prawa bytu, albo co gorsza – jak pisał ks. prof. Michał Poradowski – że chrześcijanie i Żydzi nie wierzą w tego samego Boga (,,Talmud czy Biblia”), czy że hebr. echad i Trójca jest tajemnicą. Jest to oczywista nieprawda, a twierdzenia tego typu powodują jedynie zamieszanie i zwątpienie, na co m.in. zwrócił uwagę katolicki teolog Hans Küng, pisząc:
,,Jeżeli Bóg jest jeden i jedyny w swoim rodzaju, to po co dodawać do tego pojęcia coś, co tę jedność i wyjątkowość może tylko osłabić lub przekreślić?” (,,Chrystianizm a religie świata”).
Tym bardziej że owo ,,dodawanie” nierozerwalnie wiąże się z adaptacją pogańskich wierzeń. Koncepcje boskiej trójcy występowały bowiem zarówno w starożytnym Egipcie (Izyda, Ozyrys, Horus), Babilonii (Isztar, Sin, Szamasz lub Ea, Marduk, Gibil ), Indii (Brahma, Siwa, Wisznu), Grecji ( Zeus, Posejdon, Hades), Rzymie (Jowisz, Junona, Minerwa), jak i w filozofii greckiej. W ,,Dziejach chrystianizmu” Edwarda Gibbona czytamy:
,,Jeżeli się mówi, że poganizm uległ chrystianizmowi, to trzeba również przyznać, iż chrystianizm uległ skażeniu poganizmem. Czysty deizm pierwszych chrześcijan (…) Kościół Rzymski zamienił w niezrozumiały dogmat o trójcy. Wiele doktryn pogańskich wymyślonych przez Egipcjan i wyidealizowanych przez Platona zachowano jako coś zasługującego na wiarę”.
Jak widać, doktryna Trójcy Świętej nie jest więc nauką biblijną, lecz wywodzi się z religii pogańskich. Doktryna ta nie była bowiem znana ani prorokom, ani apostołom i rabinom, ani wczesnym ojcom Kościoła, a zaczęła się szerzyć dopiero w III i IV wieku, głównie dzięki soborom w Nicei (325) i Konstantynopolu (381). Dodajmy, że sam Jezus nigdy nie uważał siebie za Boga w absolutnym znaczeniu tego słowa. Przeciwnie. Uczył, że jest ,,jeden prawdziwy Bóg” (J 17.3, por. Mk 12.29); że jest od Niego całkowicie zależny (J 5.19,30); że Bóg jest większy od Niego (J 14.28, por. J 10.29; 13.16) i że Bóg ten jest również Jego Bogiem (J 20.17, por. Ap 3.12).
Podobnie zresztą o Bogu uczył św. Paweł. Również on podkreślał, że jest jeden Bóg (1 Kor 8.6, Ef 4.6), ,,Jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może” (1 Tm 6.16); że jest On głową Chrystusa (1 Kor 11.3) i Jego Bogiem (2 Kor 11.31; Ef 1.3,17) oraz że Jezus jest i będzie poddany Bogu (subordynacja) nawet w wieczności (1 Kor 15.24-28). Ponadto w listach św. Pawła Bóg to zawsze Theos, a Jezus to zawsze Kyrios. To rozróżnienie występuje w każdym jego pozdrowieniu (Rz 1.7; 1 Kor 1.3; 2 Kor 1.3; Ga 1.3; Ef 1.2; Flp 1.2; Kol 1.2; 1 Tes 1.1; 2 Tes 1.2; 1 Tm 1.2; 2 Tm 1.2; Tt 1.4; Flm 1.3).
Krótko mówiąc, jeśli z jakiegokolwiek tekstu Biblii wynika coś innego niż prawda, że istnieje tylko ,,jeden prawdziwy Bóg”, wtedy jest to kwestią albo błędnego tłumaczenia, albo też sfałszowania tekstu oryginalnego (którym, niestety nie dysponujemy), z którego są sporządzone różne odpisy i tłumaczenia.
Przykładem takiego wypaczenia może być chociażby przytoczona w pytaniu trynitarna formuła chrztu (Mt 28.19). Oto co na ten temat pisze Karlheinz Deschner:
,,Trynitarski nakaz zawarty w Ewangelii Mateusza: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego», niejednokrotnie od czasów Oświecenia podawany w wątpliwość, stanowi – w opinii całej teologii krytycznej – fałszerstwo. Bo jakże Jezus, w którego nauce brak jakiegokolwiek potwierdzenia idei trynitarskiej, miałby przykazać chrzest w imię Trójcy?” (,,I znowu zapiał kur” t. 1).
Co więcej, krytyczne stanowisko do tekstu z Ewangelii św. Mateusza zajmują również teologowie katoliccy. Ks. Józef Kudasiewicz pisze:
,,W Jezusowym nakazie chrztu (Mt 28.19) należy odróżnić autentyczne, pierwotne słowa Pana od elementów interpretacyjno-redakcyjnych. (…) Jakie więc słowa wypowiedział Jezus? Współcześni badacze przyjmują prawie powszechnie, że Jezus wypowiedział następujące zdanie: « (…) udzielają chrztu w imię moje»” (,,Jezus historii – Chrystus wiary”).
Podobne stanowisko zajmował Euzebiusz z Cezarei, który w swej ,,Historii kościelnej” pominął formułę trynitarną, pisząc:
,,Idźcie i nauczajcie wszystkie narody w Imię Moje”.
Z kolei w Encyklopedii Katolickiej KUL, tom III, pod hasłem ,,Chrzest”, czytamy: ,,Obecnie teologowie biblijni przyjmują, że formuła trynitarna ma charakter redakcyjny”.
Jak widzimy, za nieautentycznością formuły trynitarnej (Mt 28.19) przemawia zarówno teologia chrztu (Rz 6.3-6), tradycja apostolska, jak i opinie wielu teologów katolickich i protestanckich (zainteresowanych odsyłam do książki K. Deschnera, ,,I znowu zapiał kur”, t.1, do przypisów do rozdz. 33, punkt 32, str. 532).
Poza tym nasuwa się pytanie: czyż wzmianka o owych ,,elementach interpretacyjno-redakcyjnych” – jak pisze ks. J. Kudasiewicz – nie świadczy o tym, że w Nowym Testamencie są i inne miejsca co najmniej dyskusyjne? Czy nie jest tak na przykład ze sfałszowanym tekstem 1 J 5.7? Oto, jak został on oddany w przekładzie ks. Jakuba Wujka:
,,Albowiem trzej są, co świadectwo dają na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty i ci trzej są jedno”.
Zauważmy, że podobnie oddano go m.in. w Biblii Gdańskiej i Biblii Brzeskiej. Dlaczego? Ponieważ jeden błąd rodzi następny. Wyraźnie widzimy to na przykładzie tłumaczenia Nowego Testamentu przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego, gdzie do tekstu dodano nawet słowo ,,Trójca”. Czytamy tam: ,,Albowiem Trójca wydaje świadectwo na niebie: Ojciec, Syn i Duch Święty, a Trójca ta jednym jest. I Trójca wydaje świadectwo na ziemi: duch, woda i krew, a Trójca ta jednym jest” (1 J 5.7-8).
Co bardziej zorientowani wiedzą, że przypis do tego tekstu w Biblii Tysiąclecia wyraźnie stwierdza, że słów tych brak zarówno w najstarszych rękopisach greckich, jak i w najstarszych przekładach oraz kodeksach. ,,Prawdopodobnie stanowiły one marginesową glosę, później w niektórych kodeksach włączona do tekstu” (tamże). Wniosek z tego, że włączenie tych słów do oficjalnego tekstu zostało dokonane celowo, aby za wszelką cenę uzasadnić dogmat Trójcy.
I z podobną manipulacją mamy właśnie do czynienia w przypadku formuły trynitarnej, którą wielu krytycznych teologów uważa za nieautentyczną.
Oczywiście, niektórzy uważają, że naukę o Trójcy Świętej popiera szereg innych tekstów biblijnych. Do nich m.in. zaliczają niektóre wersety z Apokalipsy, twierdząc, że Jezus jest owym Wszechmogącym Bogiem (1.8,17). Czy słusznie? Przeciwnie! Po starannym bowiem zbadaniu tych wersetów okazuje się, że pierwszy tekst mówiący o Bogu Wszechmogącym dotyczy ,,tego, który jest i który był, i który ma przyjść” (w.4), a więc 
,,jedynego prawdziwego Boga” (J 17.3), o którym świadczy czwarty rozdział Apokalipsy (4.8,11) oraz Księga Izajasza (41.4; 44.6; 48.12). Natomiast drugi werset z Apokalipsy (1.17, por. 22.13), jakkolwiek nazywa Jezusa ,,pierwszym i ostatnim”, oznacza jedynie, że Mesjasz – podobnie jak Bóg – jest niezmienny i zwycięski, nie dowodzi jednak, że jest On tożsamy z Bogiem lub równy Bogu (por. J 20.17; 1 Kor 8.4-6; 11.3; 15.24-28). Nazwanie więc kogoś bogiem, pierwszym i ostatnim, nie oznacza jeszcze, że jest nim we właściwym znaczeniu tego słowa.
Biblia jednoznacznie uczy bowiem o ,,jedynym prawdziwym Bogu (J 17.3). Pierwotny chrystianizm był więc monoteistyczny (Mk 19-30. por. Ap 3.12). Ani jeden z biblijnych tekstów nie popiera zatem Trójcy, tego, że Bóg, Jezus i Duch Święty jako trzy odrębne osoby stanowią jedną istotę. Ani jeden z biblijnych tekstów nie mówi też o równości rzekomych trzech części składowych Trójcy. A to znaczy, że katolicki dogmat Trójcy Świętej nie opiera się na Biblii, lecz na pogańskich i filozoficznych koncepcjach. Jest sprzeczny z tym, w co wierzyli i czego nauczali prorocy, Jezus i pierwsi chrześcijanie. Zaciemnia istotę Najwyższego i prowadzi do bałwochwalczego kultu błędnego wyobrażenia Boga. W przeszłości zaś dogmat ten był przyczyną niekończących się sporów, klątw, walk i wielu zbrodni.

piątek, 14 września 2018

Cesarz Konstantyn – założyciel katolickiego Kościoła


Cesarz Konstantyn – założyciel katolickiego Kościoła  Historycy chrześcijaństwa przedstawiają Kościół rzymskokatolicki, jakoby on był tym ortodoksyjnym kościołem, który rzekomo wywodzi się od apostołów, lecz to jest niesłychane przekłamanie historii i wielka mistyfikacja. Ojcowie kościoła III i IV wieku pomieszali naukę Biblii z pogańskimi zwyczajami, i przyczynili się do odstępstwa, które na soborze w Nicei (325) zostało prawnie usankcjonowane. Sobór nicejski był zwrotnym momentem w dziejach chrześcijaństwa, po którym głoszenie prawdziwie ortodosyjnej i czystej apostolskiej nauki było surowo zabronione.
Fikcje i fakty o Konstantynie: Fakty historyczne ukazują całkiem inne oblicze cesarza, niż te które przekazali biografowie cesarza Kostantyna, a które następnie historycy chrześcijańscy upiększali i opiewali cudowne czyny i nawrócenie się cesarza, który w rzeczywistości był bałwochwalcą i czcicielem słonecznych bogów i mordercą w niczym nie ustępującym cesarzowi Doklecjanowi. Pod pozorem nie zachowywania chrześcijańskiej moralności, cesarz wszczął krzykliwą kampanię przeciw heretykom, czyli przeciw tym, którzy nie chcieli zachowywać zwyczajów świętej religii Rzymu, oskarżając niewygodnych sobie ludzi o niemoralność stwarzał podstawę do ich wygnania, lub likwidacji. Zupełnie fałszywy obraz cesarza Konstantyna przekazał potomnym Euzebiusz z Cezarei, który był przewrotnym pochlebcą cesarza Konstantyna, ponieważ spodziewał się,m że cesarz mianuje go na urząd biskupa Rzymu. Także Biskupi nowej religii prześcigali się w pochlebstwach i obdarzyli cesarza honorowymi tytułami jak. „Apostoł Chrystusa“, „Posłaniec Boga“, „Wysłannik Nieba“, „Biskup Kościoła“, a szczytem tych pochlebstw było uhonorowanie cesarza tytułem „religionis et fidei auctor“, co znaczy: „Wierny Pomnożyciel religii“. Te pochlebstwa biskupów nowego państwowego chrześcijaństwa były niczym innym jak pożądaniem nowych bogatctw, których za pochlebstwa spodziewali się od cesarza otrzymać. Zdumiewające jest, że fikcje dotyczące cesarza Konstantyna przetrwały aż do naszych czasów, i że, te raz puszczone w obieg kłamstwa o rzekomej pobożności cesarza Konstantyna chrześcijański świat przyjął jako prawdę. Tylko to, co przez cesarską propagandę i cenzurę pozwolono ujawnić, było niepodważalną prawdą o „pobożnym“ cesarzu, i „dobroczyńcy“ kościoła, który w rzeczywistości swoim okrucieństwem nie ustępował Neronwi. Ten fikcyjny obraz pierwszego chrześcijańskiego cesarza jest nadal propagowany przez historyków, którzy powołują się na te fikcje, jako na chrześcijańskie korzenie, z której wywodzi się Europa.
„Ale Jezus powiedział do nich: „Królowi epanują nad narodami, a tyrani przyjmują nazwę dobroczyńców narodu” /(Łk. 22:25)
Antyjudaizm cesarza Konstantyna:  Gdy wszystkie cugle władzy znalazły się w rękach cesarza rozpoczęła się wielka antyjudaistyczna kampania przeciw wszystkiemu, co miało związek z Żydami. Wyznawcy Chrystusa, którzy nie akceptowali kultu cesarza i wzbraniali się brać udział pogańskich w pogańskich obrzędach znaleźli się w bardzo trudnym położeniu, gdyż całe ustawodawstwo inspirowane przez Konstantyna miało praktycznie na celu wyplenić “żydowską zarazę” i heretyków, gdyż tak nazywano apostolską religię.
Nienawiść cesarza Konstantyna do apostolskiej, czyli do żydowskiej religii była podsycana przez katolickich biskupów, którzy oskarżali Żydów o nielojalność wobec cesarza, a także „bogobójstwo” czyli o zamordowanie “Boga-Logosa”, i tym podżegali cesarza przeciw pierwotnym wyznawcom Chrystusa. To szkalowanie i obciążenie Żydowstwa o bogobójstwo stało się podstawą kościelnego antysemityzmu, twającego aż do nowożytnych czasów. Antysemityzm ówczesnych ojców kościoła był cesarzowi bardzo na rękę, gdyż on tak samo był przeciwny żydowskiej religii jak jego poprzednicy cesarze. Konstantyn nie wierzył w żydowskiego Mesjasza, lecz był przekonany, że swoje zwycięstwa zawdzięcza bogu słońca Sol Invictus, i że on sam jest opatrznościowym wybawicielem Imperium Romanum, przeto, gdy cała władza znalazła się w jego ręku, postanowił wykorzenić i zakazać świętowanie Szabatu, oraz Paschy, zwanej Wielkanocą. To przedsięwzięcie było niezwykle trudne do zrealizowania, ponieważ biblijna Wielkanoc nie tylko była pamiątką wybawienia Izraela z niewoli egipskiej, ale także pamiątką odkupinia Izraela Nowego Testamentu, i miała mocne korzenie w bezbłędnym biblijnym kalendarzu, opartym na fazach księżyca, który był przestrzegany w antycznym świecie. Konstantyn uczynił wszystko, aby datę śmierci Pana Jezusa (Paschę czyli obchodzono 14 Nisan) tak zmienić, ażeby nie harmonizowała z kalendarzem księżycowym. Sobór w Nicei pod komando Konstantyna postanowił przenieść świętowanie żydowskiej Paschy na pierwszą niedzielę po święcie Paschy przypadającej zawsze na pełnię księżyca 14 Nisan. (Patrz „Kalendarz Biblii). Euzebiusz z Cezarei w swoim dziele , „De Vita Constantini“ sprawozdaje, że cesarz niezwłocznie po soborze w Nicei wystosował urzędowe pismo do wszystkich biskupów następującej treści:
Konstantyn August do wszystkich kościołów     “… Gdy na soborze w Nicei została podniesiona sprawa święta “Wielkanocy” zostało jednomyślnie postanowione, że to święto przez wszystkich i wszędzie w jednym dniu powinno być świętowane. Gdyż wszystkim okazało się w najwyższym stopniu niegodne, abyśmy to nasze najświętsze święto według zwyczaju Żydów, tych draniów naśladować mieli. Ich ręce są splamione niecną zbrodnią, to jest sprawiedliwe, że oni są w swoim zrozumieniu oślepieni. (…) Nie pozwólmy przeto nic wspólnego mieć z tym skrajnym żydowskim motłochem. (…) Myśmy otrzymali od naszego Zbawiciela kurs zgodny z prawem dla naszej najświętszej religii, przeto idźmy za nim, i odwróćmy się, moi szanowni bracia, od tej obrzydliwej wspólnoty.
Cesarz Konstantyn konsekwentnie starał się wyeliminować z publicznego życia apostolską sektę, czyli tych prawdziwie ortodoksyjnych chrześcijan pochodzących z Żydów. W tym celu w roku 326, wydał edykt zabraniający zgromadzać się w synagogach naśladowcom Chrystusa, który zezwalał również konfiskować i odbierać im miejsca zgromadzeń. Cesarz stał ponad państwem i religią, a jego wola była prawem, i opór albo krytyka była grzechem przeciw boskiemu majestatowi cesarza, co było karane wygnaniem lub śmiercią. Nowa religia zwana katolicką była tym chrześcijaństwem, któremu patronował Konstantyn, i on był jej prawodawcą. Dzisiejsze chrześcijaństwo zawdzięcza pogańskiemu cesarzowi fundamentalne prawa i zwyczaje swojej wiary, które nie mają korzeni apostolskich, lecz są ustanowione przez czciciela słonecznych bóstw, który usankcjonował prawem państwowym świętowanie niedzieli w miejsce biblijnegio szabatu. Był to akt wdzięczności Cesarza dla niezwyciężonego Boga słońca Mitry za zwycięstwo odniesione nad Maksencjuszem. Cześć Konstantyna dla niezwyciężonego słońca była niezłomna, a dowodem tego są wszystkie jego edykty faworyzujące boga Sol Invictus, co znalazło również wyraz w nakazie świętowania Wielkanocy w pierwszą niedzielę po święcie Paschy.
Pochodzenie świąt Bożego Narodzenia: Święta Saturnalii zwane „natalis solis invicti,“ czyli narodziny niezwyciężonego słońca, zostało przez cesarza Aureliana w roku 274 n.e. podniesione do rangi święta państwowego. Politykę cesarza Aureliana poparł również Doklecjan (284-305), znany jako prześladowca chrześcijan, który mianował boga słońca niezwyciężonego Mitrę, jako obrońcę imperium przed heretykami, czyli przed apostolską zarazą. Cesarz Konstantyn na soborze w Nicei (325) potwierdził politykę swoich poprzedników i usakncjonował świętowanie Saturnalii, które z biegem czasuzaczęto nazywać „Bożym Narodzeniem”, które jako Saturnalia obchodzono w dniach 17-24 grudnia. Świętowanie Saturnalii polegało na upijaniu się i uprawianiu seksualnych orgii, co było wielkodusznie fundowane przez Cesarza i senat. Kuliminacyjnym dniem Saturnalii był dzień 25 grudnia, który był dniem narodzenia się niezwyciężonego boga słońca Mitry. Drugi Synod w Konstantynopolu (381) ogłosił święta boga Mitry, czczone już przed narodzeniem Chrystusa, jako święta w miejsce których postanowiono czczić narodzenie Jezusa Chrystusa. Katoliccy profesorowie historii twierdzą, że poganie nawróceni na chrześcijaństwo swoje bałwochwalcze praktyki zastąpili zwyczajami chrześcijańskimi, czyli świętowanie Saturnalii zastąpili świętowaniem „”Bożego Narodzenia“. Nie ma w historii chrześcijaństwa nic bardziej przewrotnego i wykrętnego niż to twierdzenie, ponieważ żaden apostoł nigdy nie świętował pogańskich Saturnalii ku czci Chrystusa. Chrystus Pan nie nakazał czcić swoich narodzin, lecz nakazał pamiętać na święto Paschy, (Łk 22:7-8: 19; 1Kor 11:23-26), która jest pamiątką jego śmierci i pamiątką odkupienia ludu Bożego. Dzień narodzienia się Jezusa nie jest znany, ponieważ biblijny kalendarz został na skutek upadku żydowskiej państwowości utracony, lecz rzymskie chrześcijaństwo czci 25 grudnia, jako święto pogańskiego boga Mitry, jako dzień narodzenia Chrystusa.
Pontifeks Maximus: Cesarz Konstantyn jako rzekomo pierwszy chrześcijański cesarz nigdy nie wyrzekł się pogańskiego tytułu „Pontifex Maximus“, który sprawował aż do końca swojego życia, co było związane ze składaniem ofiar rzymskim bogom. Cesarz jako najwyższy kapłan w Imperium Romanum był najwyższą instancją religijną i sam decydował o jej zasadach. Będąc rzekomo chrześcijaninem Konstantyn nigdy nie zabronił kultu własnej osoby (łac. Divius), co było związane ze składaniem krwawych ofiar ku czci cesarza. Kult ten obowiązywał wszystkich obywateli, przed którym wzbraniali się brać udział pierwotni chrześcijanie, aby nie przestąpić pierwszego przykazania Bożego, ponieważ dla nich istniał tylko jeden niewidzialny Bóg. Ten kult był też niezawodnym środkiem demaskowania prawdziwych chrześcijan, którzy nie oddawali czci boskiej rzymskim bogom, ani też cesarzowi, co było uznawane za odmowę posłuszeństwa, i stało się przyczyną prześladowania wyznawców Chrystusa, oskarżonych o herezję i bunt przeciw cesarzowi. Kto wzbraniał czcić cesarza jako boga, ten wyłączał się spośród rzymskiej społeczności, i był uznany za wroga ludu (łac. odium generis). Cesarz Konstantyn obdarzył siebie bardzo wymownymi tytułami jak: „Zastępca Boga na ziemi“ oraz „Z woli Boga wybrany Zbawiciel“. Cesarz nie potrzebował Chrystusa jako Zbawiciela, ponieważ sam uważał się za opatrznościowego boga, który przyniósł zbawienie obywatelom cesarstwa, i zupełnie nie obchodziła go nauka Biblii zabraniająca bałwochwalstwa. Urząd i tytuł Pontifex Maximus Konstantyn sprawował aż do końca swego życia, a który na skutek słabości i chylenie się cesarstwa ku upadkowi w roku 376, przejął biskup Rzymu, który w miejsce cesrzy Rzymu sprawował urząd Pontifex Maximus i uczestniczył w pogańskich misteriach.
Mordercza i przekupna władza państwowej religii: Kler i kapłaństwo katolickiej czyli państwowej religii, skupionej wokół cesarskiego dworu Konstantyna, zdemoralizowane nadmiarem przywilejów przyznanych im przez cesarza, bezczelnie żądało nowych przywilejów, potrzebnych im rzekomo do walki z herezją. Wielka armia biskupów i dignitarzy katolickiego kościoła była zorganizowa na wzór rzymskiej armii i była na utrzymaniu państwa. Hierarchia kościła podlegająca cesarzowi wcale nie dbała o prawdę ewangelii, lecz wykorzystywała religię do osiągnięcia korzyści materialnych i oni byli tak samo zdrajcami Chrystusa jak Judasz. Wywyższenie, i egoizm cesarza Konstantyna nie znały granic, i to jest przez historyków chrześcijaństwa przemilczane. Konstantyn był uosobieniem doskonałej soldateski, lecz to jest dla katolickich biografów cesarza Konstantyna tabu, i ten fałszywy obraz pobożnego cesarza jest przez większość historyków aż do dzisiejszego dnia preferowany.
Despotyzm chrześcijańskiego cesarza: Fakty ukazują, że Konsatnyn, był okrutnym despotem, który dla osiągnięcia swoich celów posługiwał się gwałtem, intrygą oraz morderstwem, i był bezwzględny nie tylko wobec Chrystusowej religii, którą nazywał „żydowską herezją“ ,lecz także wobec najbliższych członków własnej rodziny. Rzekome nawrócenie chrześcijańskiego cesarza , które miało nastąpić w 313 roku, opisane w „Donacji Konstantyna“ nie odmieniło jego morderczego charakteru, jak mordował przed swoim rzekomym nawróceniem, tak samo był okrutny i bezwzględny po swoim rzekomym chrzcie. Teść Konstantyna Maximianus został na rozkaz swojego zięcia w 310 roku powieszony, a w roku 325 Konstantyn rozkazał pod fałszywym zarzutem obcowania ze swoją macochą Faustą, zamordować swego pierworodnego syna Cryspusa, zaś w rok puźniej również Faustę swoją żonę, natomiast swego szwagra Liciniusa rozkazał otruć, równocześnie pozbawić życia jego syna Liciniusa.
Zmowa ołtarza z tronem: Dzięki polityce Konstantyna została utworzona symbioza tronu i ołtarza. Przez całe wieki Kościół katolicki żądał przywilejów od Cesarzy i królów i wyklinał tych, którzy nie respektowali jego rzekomego prawa do przywilejów, które zapewnił mu cesarz Konstantyn, uzurpując sobie prawo, że władza świecka powinna być poddana władzy duchowej, i że dobra materialne z natury przysługują się stolicy Piotra. Konstantym Wielki jest praojcem symbiozy, która stała się największym przekleństwem dla Europy, w imię której z imieniem Chrystusa na ustach dokonano bestialskich zbrodni, i to wszystko czyniono przez piętnaście wieków, pod przewodnictwem Stolicy Piotrowej, której poddane były wszystkie trony ówczesnego świata. Przywileje jakie cesarz Konstantyn przyznał kościołowi, tak opiewane przez katolickich pisarzy, były w rzeczywistości politycznym wyrachowaniem cesarza, których celem było uzależnienie kościoła od państwa i utworzenie uniwersalnej religii, w której dobrze mieli się czuć poganie oraz katolicy, nad którymi panować miał cesarz. Ten uniwersalny model państwowej religii utworzony przez Konstantyna przetrwał aż do nowożytnych czasów, jak mawiali panujący nad narodami: Jeden cesarz, jeden kościół, i jedno królestwo”. Przymierze tronu z ołtarzem było odstępstwem od Chrystusa i zaparciem się ewangelicznych ideałów. Kościół apostolski był zorientowany pacyfistycznie, lecz cesarz Konstantyn jako religijny przywódca wypracował całkiem inny model chrześcijaństwa zwany „katolicyzmem“. To chrześcijański cesarz Konstantyn pierwsza wprowadził obowiązkową służbę wojskową, co miało fatalne skutki w mentalności nowego państwowego chrześcijaństwa, gdyż tym zarządzeniem została pacyfistyczna i pokojowa religijność pierwszych chrześcijan przeobrażona w religijność militarną. Nowe rzymskie chrześcijaństwo Konstantyna stało się „Kościołem walczącym“ (ecclesia militans) i kościołem gwałtu, który siłą nawracał narody i mordował tych, którzy stawiali opór i nie chcieli przyjąć świętej katolickiej wiary. Kościół rzymskokatolicki w swojej dotychczasowej historii zawsze zapierał się ewangelicznych ideałów i skumał się z możnowładcami tej ziemi, uprawiając duchowy nierząd: Ap 17:2; Ap 18:3.9. To nieczyste przymierze ołtarza z tronem jest przyczyną wymordowania milionów naśladowców Chrystusa: Ap 17:6; Ap 18:24. Moralne prawo do stosowania siły i gwałtu dostarczyli kościołowi katolickiemu jego wielcy ojcowie, jak: święty Augustyn, oraz święty Tomasz z Akwinu, którzy propagowali i twierdzili, że nawracanie narodów do katolicyzmu siłą, jest wolą Bożą. Skutki teologicznego usprawiedliwienia świętych wojen przez Ojców Kościoła były tragiczne, i były przyczyną ludobójstwa, którego dopuścił się Kościół katolicki w swojej misyjnej działalności na wielu narodach Europy, jak również na narodach Ameryki południowej. Z imieniem Bożym na ustach i z błogosławieństwem Kościoła, katoliccy żołnierze Chrystusa wyruszali do „sprawiedliwej” wojny nawracać innowierców i zniszczyć heretyków, a także konfiskować ich majątki na rzecz matki Kościoła, dopuszczając się niesłychanych okrucieństw, za które otrzymywali papieskie odpuszczenie grzechów. Kościół chwali i gloryfikuje swojego dobroczyńcę cesarza Konstantyna, którego nieoficjalnie czci jako świętego, poświęcając mu w liturgicznym kalendarzu jeden dzień. To jest zrozumiałe, bo przecież jemu Kościół katolicki zawdzięcza swoją egzystencję, i zwycięski marsz katolicyzmu. Z tych praw i przywilejów przyznanych przez cesarza, Kościół rzymskokatolicki nigdy nie zrezygnował.
Kościół rzymskokatolicki w dążeniu do osiągnięcia władzy i bogactwa dopuścił się największego w dziejach ludzkich fałszerstwa, fabrykując testament swojego dobroczyńcy zwany „Donacją Konstantyna“. To fałszerstwo i sfabrykowanie fałszywego testamentu przez papieskich skrybów i bezprawne przywłaszczenie sobie połowy królestwa Konstantyna, jest najlepszą rekomendacją wystawioną sobie przez stolicę Piotra, ukazującą kryminalną przeszłość tej instytucji, która twierdzi z tupetem, że jest kościołem prawdy poza którym nie ma zbawienia.
Chrześcijański cesarz ochrzczony po śmierci: Istnieją dwie zupełnie odmienne wersje rzekomego chrztu cesarza Konstantyna całkowicie zaprzeczające sobie. Według wersji podanej przez biografa Konstantyna Ezebiusza z Cesarei, opisanej w jego „Vita Constanini“, cesarz miał przyjąć ochrzest z rąk ariańskiego biskupa Euzebiusza z Nikomedii pod koniec swego życia w roku 337. Przyjęcie chrztu z rąk ariańskiego biskupa uczyniło z cesarza Konstantyna heretyka, i jest zaskakującym oraz sensacyjnym sprawozdaniem sporządzonym przez Ezebiusza, zważywszy, że wielu ariańskich biskupów było z rozkazu cesarza na wygnaniu. Druga wersja chrztu cesarza Konstantyna została zapisana w tak zwanej „Donacji Konstantyna“, czyli w rzekomym testamencie cesarza sporządzonego niezwłocznie po cudownym uzdrowieniu, które miało nastąpić po chrzcie udzielonego mu przez ówczesnego papieża Sylwestra w roku 313. Chrzest cesarza przez papieża Sylwestra I uchodził aż do XV wieku za wiarygodny, lecz zdemaskowanie „Donacji Konstantyna“ jako fałszerstwa, całkowicie dyskwalifikuje i weryfikuje zawarty w nim opis chrztu cesarza Konstantyna, jako wymyśloną fikcję, celem której było zaprzeczyć chrztowi przyjętemu przez Konstantyna na łożu śmierci z rąk ariańskiego biskupa z Nikomedii. Zdemaskowanie „Donacji Konstantyna“ jako fałszerstwa ugruntowało istniejące wcześniej przekonanie, że cesarz Konstantyn nigdy się nie nawrócił, i wcale nie poddał się obrządkowi chrztu, lecz tego faktu stolica Piotra nie mogla tak pozostawić. Nie do przyjęcia było, aby pobożny cesarz i dobroczyńca katolickiej religii nigdy nie przyjął chrztu, więc postarano się ochrzcić cesarza po jego śmierci. Ażeby cała ta fikcja wyglądała wiarygodnie wymyślono chorobę trądu z której cesarz został cudownie uleczony. W tej fikcyjnej akcji nawrócenia i chrztu cesarza wzięli także udział spoczywający w grobach Piotr i Paweł, którzy ukazali się cesarzowi we śnie, i plecili mu udać się do ówczesnego papierza Sylwestra I z poprośbą o udzielenie chrztu, a wtedy zostanie z trądu uzdrowiony. Cesarz posłuchał rady Piotra i Pawła otrzymanej we śnie, i udał się od papierza Sylwestra z prośbą o udzielenie mu chrztu, po którym cesarz został uzdrowony, z trądu i ten cud przekonał cesarza Konstantyna o prawdziwości katolickiej wiary. Cesarz z głębokiej wdzięczności za uzdrowienie z trądu połowę swego zachodniego królestwa przepisał czcigodnemu papierzowi Sylwestrowi I i jego następcom. Ten akt został zapieczętowany osobistym wręczeniem testamentu przez cesarza Konstantyna papierzowi, który ten oryginalny akt własności umieścił w grobie świętego Piotra. Rzekomy testament Konstantyna był prawomocną podstawą do egzystencji „Patrimonium Petri”, co było do roku 1870, przez cały świat uznawane za wiarygodne. Jednak w połowie 19 wieku sam Vatykan zmuszony był uznać wagę dowodów historyków i teologów, że testament cesarza Konstantyna jest fałszerstwem.
Przepowiednia Apokalipsy o królestwie Bestii:  Przeminęło sześćset lat, zanim to fałszerstwo rzekomego testamentu cesarza Konstantyna zostało zdemaskowane, a następnie upłynęło czterysta lat, zanim Kościół rzymskokatolicki do tego fałszerstwa się przyznał, nie mówiąc już o tym, że to, bezprawne przywłaszczenie sobie Watykanu, i przyległych do niego terytorium przez stolicę Piotra do dzisiaj nie zostało zwrócone. Przez wiele wieków stolica Piotra swoje roszczenia władzy nad światem opierała na Konstantyńskiej darowiźnie, jako legitymacji władzy przekazanej jej rzekomo przez cesarza Konstantyna. Pismo Święte mówi, że ojcem oszustwa i fałszywego świadectwa jest sam Szatan. Czyż nie jest to oszołamiające odkrycie, że Watykan z jego stolicą Piotra i jego bogactwem, oraz jego władzą zostały w sposób bandycki przywłaszczone poprzez sfabrykowanie fałszywego testamentu? Lecz nie bezpodstawnie mówi proroctwo, że Kościół rzymskokatolicki stoi na fundamencie, którego ojcem jest Szatan: “ … I przekazał mu smok siłę swoją i tron swój, i wielką moc“ (Ap 13:2.)

Kim jest Logos w Janowym prologu?

Kim jest Logos w Janowym prologu?  Wokół Janowego prologu  toczy się już bardzo długo namiętny spór, który musi być interpretowany, tylko w kontekście Pisma Świętego. Każdy student Pisma Świętego musi sobie sam wyrobić zdanie kim jest Logos w prologu Jana. Apostoł Jan pisząc ten prolog z całą pewnoścą nie miał na myśli więcej bogów, niż tylko jednego Boga, dlatego trynitarna interpretacja prologu jest nadużyciem tego co apostoł Jan wyraził w w prologu. Nie mógł apostoł Jan pisać o jakiejś rzekomej drugiej osobie Trójcy, ponieważ był żydem wyznającym monoteizm i odwoływanie się trynitarnych teologów do prologu Jana jako dowodu boskości oraz preegzystencji Jezusa jest fałszerstwem nauki apostoła Jana.
Prolog Jana 1:1-2 jest interpretowany w oderwaniu od kontekstu Biblii. (Ks. Izajasza. 43:11-13). „Słowo” w prologu Jana nie jest drugą osobą Trójcy, lecz jest mocą Wszechmogącego Boga. W greckim tekście Janowego prologu czytamy: „kai theos en ho logos“, co znaczy, że nie jakiś inny Bóg był tym „słowem”, lecz  Bóg Ojciec był tym słowemWtedy Bóg rzekł: „Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość”. (Rodzaju 1:3) Wyrzeczone słowo Wszechmogącego Boga jest Duchem przez którego wszystko się stało:
Ja jestem Jahwe, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Jahwe, i nie ma innego. (Iz. 45:5-6, BT II)
Jeżeli we wszystkich bibliach świata (Ew. Jana 1:1) jest napisane: A Bogiem był Logos (Słowo) (Logos, i wszystko przez Logos powstało, to dlaczego trynitarne chrześcijaństwo w to nie wierzy? Jeżeli pierwsze zdanie Pisma Świętego: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” , to jest oczywiste, że niebo i ziemię stworzył Pan Bóg przez swoje słowo Logos, lecz trynitaryzm twierdzi, że tym Logos to nie jest Pan Bóg, lecz tym Logos jest druga osoba Trójcy Bóg-Syn.  Jeżeli pierwsze zdanie Biblii mówi, że „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” , to skąd nagle trynitarienie dopatrzyli się w prologu Jana drugiego „Bóga-Syna” ?  Apostoł Jan był czcicielem jedynego Boga Ojca, tak samo jak czcicielem Boga Ojca był Pan Jezus, (Ew. Jana 8:49), który uczynił uczonym w piśmie zarzut, że nie oddają czci jedynemu Bogu:
Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem? (Ew. Jana 5:44, BW)
Skąd nagle według interpretacji trynitarian pojawia się w prologu drugi Bóg Trójcy ? Ten drugi Bóg, którego dopatrzyli się w prologu tranitarianie jest równy Bogu Ojcu, i świat rzekomo przez niego został stworzony, o czym Mojżesz i prorocy nic nie wiedzą. Apostoł Jan w prologu objawił wielką prawdę Ewangelii Bożej, że tak jak wszystko zostało powołane do bytu przez słowo Wszechmogącego Boga (Mal 2:10), tak też zbawienie świata zostało zgotowane przez Logos, czyli przez słowo Jahwe, które próżno się nie wraca:
„… tak słowo raz wypowiedziane do mych ust już nie wraca, póki nie spowoduje skutków i tego, co chciałem, i nie wypełni swego posłannictwa. (Iz 55:11)
Tak jak wszystko się stało przez Logos-słowo, które było Bogiem, tak samo też zbawienie świata dokonane zostało przez wszechmocne słowo Jahwe Zastpów. Zamysł zbawienia rodzaju ludzkiego przez zrodzenie Syna Bożego był w „łonie” Ojca, czyli był ukryty w Bożej miłości (Jan 1.18), czyli mówiąc biblijną metaforą, ten zamysł zrodzenia na świat Syna Bożego, był już w łonie Ojca przed założeniem świata, czyli od zawsze:
Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was, (1 List Piotra 1:20, BW. Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało. Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuję wszystkiego, czego chcę. Przywołuję ze Wschodu ptaka drapieżnego, a z ziemi dalekiej męża, który wykona mój zamysł; jak powiedziałem, tak to wykonuję, jak postanowiłem, tak to czynię. (Ks. Izajasza 46:10-11, BW)
Jahwe Zastępów postanowił ród ludzki wybawić przed wieczną zagładą, tę obietnicę Bóg uczynił tysiącom pokoleń ludzkich już w czasie zaprzeszłym, (1 Ks. Kronik 16:15), i ten zamiar Jahwe Zastępów objawił Abrahamowi:
„… a Jahwe mówił sobie: czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi” (Ks. Rodzaju 18:17-18, BT II)
Obietnica jaką Bóg uczynił światu w nasieniu Abrahama, była od wieków i rodzajów zakryta (Kol 1:26; List do Rzymian 16:25), lecz gdy wypełnił się czas (Gal 4:4), obietnica, stała się rzeczywistością i Chrystus Pan narodzi się na świat:
A Słowo stało się człowiekiem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką otrzymał od Ojca Jednorodzony, pełen łaski i prawdy(Ew. Jana 1:14, BP)
Czy Logos-słowo, które  było Bogiem Jahwe stało się drugim Bogiem? To nie druga osoba Trójcy „Bóg-Syn” stał się ciałem, lecz zamysł Boży stał się „ciałem” i Jezus zrodzony z dziewicy Marii narodził się na świat, jako Jednorodzony Syn Boży, którego chwałę apostołwie widzieli. Trynitarny wykład, że logos-słowo w prologu Jana jest drugim Bogiem Trójcy, przez którego świat został stworzony nie jest nauką Biblii. Trynitarni teolodzy wykręcają prolog przypisując Janowi, że uczy o istnieniu dwóch Bogów.  Jan w pełni identyfikował się z nauką Pana Jezusa, który, wyjaśnił Magdalenie w sposób nie budzący najmniejszej wątpliwości, że jego Bogiem i Bogiem jego braci, jest Bóg Ojciec:
Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. (Ew. Jana 20:17, BT)
Kościół rzymskokatolicki w wyznaniu Nicejsko-Konstantynopolitańskim (381), zapiera się Chrystusa Nazareńskiego, zrodzonego w Betlejem. Katolickich interpretatorów prologu Jana, całkowicie dyskwalifikuje trynitarny politeizm, potępiony przez Pismo Święte, jako grzech bałwochwalstwa. Mesjańskie proroctwa przepowiadały, że Mesjasz Syn Boży będzie pochodził spośród braci Izraela (Ks. Pwt 5:18:15), dlatego trynitarna interpretacja prologu, że Jezus Syn Boży jest drugą osobą Trójcy, zrodzoną przed wszystkimi wiekami jest wielkim religijnym oszustwem, w które uwierzyło wiele mieszkańców ziemi. Katolicki dogmat że, Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa jest Bogiem trójjedynym, istniejącym jako trzy egzystencje, zwane, hypostazami”, nie jest nauką Pisma Świętego.
Znaczenie słowa Logos w Starym Testamencie:  W Piśmie Świętym „słowo” znaczy o wiele więcej niź tylko zbiór dźwięków o okryślonym znaczeniu. Słowo Boga wychodzące z ust Bożych posiada moc i działanie wykonawcze:
Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość. (Rodz 1:3). Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego. (Ps 33:6)
Dowodem obalającym trynitarną filozofię, o twórczej mocy drugiej osoby Trójcy Boga-Syna, który stworzył świat i który stał się człowiekiem, jest fakt, że tego byłego Boga-Logosa potrzeba było po ukrzyżowaniu wskrzesić z martwych, a także to, że tego byłego Boga-Logosa, rzekomego stwórcy świata, potrzeba było wywyższyć ponad wszelką zwierzchność i posadzić po prawicy Boga. Czy byłego „Boga-Logosa można było zdegradować, a następnie posadzić po prawicy Boga?
Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. (List do Efezjan 1:20-21, Biblia Tysiąclecia)
Pierworodny i Jednorodzony Syn Boga Ojca:  Pieczęciami które nie pozwalają sfałszować pochodzenia i początku Jezusa Chrystusa są biblijne terminy: pierworodnyhebrajskie – bekôr oraz greckie – prōtotokos.
Nowotestamentowe słowo: jednorodzony czyli greckie monogenēs jest niezawodnym weryfikatorem ukazującym prawdziwe pochodzenie Jezusa Chrystusa, który został zrodzony tylko jeden i nie przed wszystkimi wiekamilecz w Betlejem Judzkim, o czym napisał apostoł Jan (Ew Jana 7:42), natomiast prorok Zachariasz prorokował, że Izrael śmierć Mesjasza opłakiwać będzie jako utratę jedynaka i jako utratę pierworodnego Syna:
Na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha pobożności. Będą patrzeć na tego, którego przebili, i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem, i płakać będą nad nim, jak się płacze nad pierworodnym(Ks. Zachariasza 12:10, BT)
Słowo bekôr pochodzi z wielowiekowej kultury starego Izraela, w którym pierworództwo miało bardzo ważne socjalne znaczenie. Bekôr znaczy “pierwszy syn“, i to słowo nie posiadało w hebrajskim języku ontologicznego znaczenia, jak twierdzą trynitarni teolodzy, aby zaciemnić i zagmatwać jego biblijne znaczenie. Słowo bekôr wyklucza istnienie dwóch pierworodnych synów, ponieważ tylko pierworodny syn jest dziedzicem i tylko jemu należy się spadek po ojcu, (Ew. Mateusza 21:38). Bóg Ojciec nie posiada dwóch pierworodnych synów, jednego zrodzonego rzekomo przed wszystkimi wiekami, a drugiego zrodzonego w Betlejem.  Tylko ten jeden Syn zrodzony na ziemi, którego widzieli apostołowie jest Synem Pierworodnym (Ew. Jana 1.14)
Nicejsko – konstantynopolitańskie wyznanie wiary jest fałszerstwem Ewangelii Bożej ponieważ biblijny termin: jednorodzony odnosi się wyłącznie do stworzeń, a nie do Boga ponieważ, kto jest zrodzony nie jest i nie może być Bogiem. Kwintesencją Ewangelii Bożej jest prawda, że, Bóg tak umiłował świat, że powołał do bytu jednorodzonego Syna, aby uratować ludzi przed wieczną zagładą:
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (Ew. Jana 3:16, BT)
Trynitarni egzegeci Pisma Świętego, aby poprzeć trynitarną sofistykę wzbili się na szczyt absurdu, tłumacząc werset 18 z pierwszego rozdziału ewangelii Jana, że Bóg dla zbawienia świata zrodził na świat Boga. Sformułowanie: “Ten Jednorodzony Bóg“ (Ew. Jana 1:18, BT), jest absurdem, ponieważ Bóg nie może być zrodzony, gdyż jest bez początku. Mesjańskie przepowiednie demaskują konstantynopolitańskie wyznanie wiary o zrodzeniu Pana Jezusa Chrystusa przed wszystkimi wiekami, jako nonsens, ponieważ przepowiadanie kogoś, kto już od wieczności egzystuje, jako druga osoba Trójcy, jest niedorzecznością. Apostoł Paweł napisał, że gdy nadszedł przez Boga przewidziany czas Bóg posłał czyli zrodził swego Syna, który narodził się z niewiasty:
Lecz kiedy nadeszła [z dawna określona] pełnia czasu, posłał Bóg Syna swego, który narodził się z niewiasty i był poddany przepisom Prawa [żydowskiego]  (List do Galatów 4:4, BWP)
Bóg sam wskazał kto jest jego jednorodzonym Synem, i nie miały tego objawić dopiero w puźniejszych wiekach katolickie sobory, lecz Pismo objawia, że umiłowanym synem Boga Ojca jest Jezus z Nazaretu:
Jego sam Bóg Ojciec obdarzył czcią i chwałą, kiedy to dał się słyszeć głos pochodzący od Majestatu Bożego: Oto Syn mój miły, w którym znalazłem upodobanie. To myśmy słyszeli ten głos z nieba, będąc razem z Nim na górze świętej. (2 List Piotra 1:17-18).
Bóg przez swoich posłańców proroków obwieścił światu, że jego Jednorodzonym Synem jest Jezus zrodzony w Betlejem Judzkim. Mesjańskie przepowiednie proroków demaskują trynitarny dogmat o zrodzeniu Syna Bożego przed wszystkimi wiekami, jako kłamstwo, ponieważ wszystkie proroctwa przepowiadają narodzenie się Mesjasza Syna Bożego w przyszłości:
Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, …”  (2 Ks. Samuela 7:12-14, BT)
Bóg Najwyższy Jahwe mówi przez proroka: Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem” , ta relacja pomiędzy Ojcem a Synem nastąpiła dopiero po nadzwyczajnym poczęciu Marii z Ducha Świętego i narodzeniu się Pierworodnego Syna Bożego. Nie było Syna Bożego, przed stworzeniem świata, ponieważ został dopiero zrodzony z Marii, a Synem Bożym był nazwany dopiero później (Ew. Łukasza 1:35). Nazwanie Jezusa przez Boga Ojca umiłowanym Synem Bożym nastąpiło podczas chrztu, jak też na Górze Przemienieniaczego i świadkami byli uczniowie, Piotr, Jakub i Jan:
„Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej.” (2 List Piotra 1:17-18, BT)
Katolicki dogmat, że “Bóg-Logos“ druga osoba Trójcy jest Pierworodnym Synem Boga Ojca, zrodzonym przed stworzeniem świata jest oszustwem, w które uwierzyło wiele narodów. Mesjańskie obietnice i narodzenie Mesjasza przepowiadane przez proroków Bożych nie mają z trynitarnym Bogiem, rzekomo „zrodzonym a nie stworzonym” żadnego związku. Mesjasz Pański przepowiedziany przez Pisma jest sługą Bożym i wykonawcą woli Ojca:
Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom, (Ew. Mateusza 12:17-18, Biblia Tysiąclecia)
Bóg Ojciec wywyższył Jezusa swego umiłowanego Syna na prawicę Bożą, dopiero po dokonaniu przez niego odkupienia świata. Przed czasem stworzenia świata nikt nie nosił imienia zacniejszego niż Jezus, który po odkupieniu rodzaju ludzkiego otrzymał imię zacniejsze od aniołów:
“… dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy majestatu na wysokościach i stał się o tyle możniejszym od aniołów, o ile znamienitsze od nich odziedziczył imię. (Hbr 1:3-4, BW)
Autor listu do Habrajczyków napisał, że Bóg Ojciec nigdy do żadnego mieszkańca nieba nie powiedział, że jest jego synem:
Albowiem któremuż kiedy z Aniołów rzekł: Tyś jest syn mój, jam cię dziś spłodził? I zasię: Ja mu będę ojcem, a on mnie będzie synem? (Hbr 1:5, BG)
Nikt przed stworzeniem świata nie nosił imienia Syn Boży, lecz Chrystus Pan to imię odziedziczył wskutek osiągnięcia duchowej harmonii z Bogiem Ojcem (Ew. Jana 10:30), i przelaniu swojej krwi za swoich braci ludzi:
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. (List do Filipian 2: 9-10, Biblia Tysiąclecia)
Początek stworzenia [ Kościoła] Bożego
Aniołowi Kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego, (Apokalipsa 3:14)
Według trynitarnej wykładni początkiem „Stworzenia Bożego” jest „Logos-Bóg” , czyli druga osoba Trójcy przez, którą rzekomo świat został stworzony, co jest interpretacją całkowicie chybioną, ponieważ zdanie: „Początek stworzenia Bożego” odnosi się do Syna Bożego, który jest początkiem Kościoła Bożego. Chrystus Pan przedstawia się kościołowi w Laodycei, jako początek kościoła Bożego, ponieważ dzięki Jezusowi zostaliśmy przywróceni do życia wiecznego na nowej ziemi w jego królestwie.
On też jest głową ciała, to jest kościoła, który jest początkiem i pierworodnym z umarłych, aby on między wszystkimi przodkował; (List do Kolosan 1:18)
Mesjańskie proroctwa przepowiadają Mesjasza, jako tego, który zbuduje Kościół Boży i który sam będzie najważniejszą częścią tej budowli:  Nie czytaliście tych słów w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. (Mk 12:10, BT). Bóg Ojciec sam wybrał i położył fundament pod swoją Świątynię Ducha, którym jest Jezus Chrystus: Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. (1 list do Koryntian 3:11) „… a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła”,(List do Efezjan 1:22)
Janowy prolog nie odnosi się do stworzenia świata, i do preegzystencji Boga-Syna, lecz odnosi sią do początku Kościoła Bożego. co jest potwierdzone w oryginale Kodeksu Synajskiego, gdzie nie występuje greckie słowo „stworzenie” (ktisis), lecz występuje słowo „Ekklesia”
Jezus jest początkiem stworznia Bożego, nie w pojęciu trynitarnym, jakoby Jezus wszystko stworzył i wszystkiemu dał początek. Jezus nie przedstawia się kościołowi w Laodycei jako stwórca, lecz jako ten, który jest pierwszym, czyli pierworodnym pomiędzy wieloma braćmi: „… pierworodnym między wielu braćmi. (List do Rzymian 8:29). Chrystus Pan jest nowym Adamem czyli Pierworodnym Synem nowego rodu ludzkiego, ponieważ w Jezusie, jako pierwszym człowieku bez grzechu (1List Piotra 2:22), rozpoczyna nowy rozdział rodziny ludzkiej. Pan Jezus jest pierwszym z ludzi, który został z martwych wskrzeszony, (Dzieieje Ap. 26:23; 1 list do Koryntian 15:20. 22-23, BW), dlatego jest nazwany: pierworodnym z umarłych. (Apokalipsa 1:5, BW). Autor listu do Hebrajczyków nazywa społeczność ludu Bożego kościołem pierworodnych;
Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie,…” (List do Hebrajczyków 12:22-23)

sobota, 12 maja 2018

Dogmat Transsubstancjacji - kościół katolicki


Transsubstancjacja
Autor tekstu:  artykuł za strony racjonalista.pl

Cóż kryje się pod tą nazwą, która jest tak często słyszana, a tak mało rozumiana, która tak bardzo dzieliła różne odłamy chrześcijaństwa? To zjawisko z dziedziny teologii zachodzi niechybnie podczas Eucharystii, kiedy kapłan wypowiada magiczną formułę (choć zdania są mocno podzielone odnośnie momentu urzeczywistnienia). Oznacza przeistoczenie, przemienienie hostii (opłatka) oraz winka mszalnego przez mistrza ceremonii w realne ciało i krew Jezusa Chrystusa. Dopiero na IV Soborze Laterańskim w 1215 r. została ona oficjalnie sformułowana i kanonizowana przez papieża Innocentego III jako dogmat. Wierzyć, że jest to tylko przemiana symboliczna to gorsze odstępstwo niż zakwestionować fakt zmartwychwstania. Jak orzekł Sobór Trydencki:
KANON I"Jeżeli ktokolwiek zaprzeczy, że ciało i krew razem z duszą i Bóstwem naszego Pana Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus są prawdziwe, rzeczywiste i cieleśnie obecne w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii i jeżeli twierdzi, że jest On tam tylko w sposób symboliczny — to niech będzie przeklęty!"KANON II"Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że materia chleba i wina pozostaje w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii razem z ciałem i krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa… — niech będzie przeklęty!"KANON IV"Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że Chrystus — jednorodzony Syn Boga nie powinien być czczony w świętym sakramencie Eucharystii i publicznie uwielbiony (w Latrii), i że nie należy Mu oddawać czci w zewnętrznych, uroczystych procesjach zgodnie z chwalebnymi i powszechnymi obrzędami i zwyczajami Kościoła Świętego, i że uwielbiający Go są bałwochwalcami — niech będzie przeklęty!"
Kolejną kwestią może być, ile tego ciała Chrystusowego tam w ten opłatek wchodzi i ile krwi skrapla się w winie, czy tylko tyle ile dostrzegalnie widać, co byłoby całkiem niewiele, czy może nieco więcej? Otóż i tutaj są jasne wytyczne, zawarte w Trydenckim wyznaniu wiary: "Wyznaję także, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy całego i nie umniejszonego Chrystusa". A więc w jednej i tej samej chwili w tysiącach kościołów tysiące Jezusów Chrystusów tysiąckrotnie dokonuje iście imponującej samokompresji i zmienia się w kawałek opłatka, krew swą destylując do kielicha uszykowanego na ten cel przez ministranta pomocnika. Po czem tysiąc kapłanów zjada i wypija tysiąc Chrystusów. W całości i bez umniejszeń, ma się rozumieć. Później zaś rozpoczyna się proces trawienia i ...
Ale to herezja tak myśleć, bowiem jak orzekł Sobór w Trydencie: "Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że w Mszy nie jest ofiarowana Bogu prawdziwa ofiara, lub że to, co jest ofiarowane, to nic innego jak tylko Chrystus podany do zjedzenia, to niech będzie wyklęty".
Ostatni Sobór Watykański sankcjonował te ustalenia. Papież Jan XXIII oświadczył: "Przyjmuję w całej rozciągłości wszystko, co zostało postanowione i ogłoszone na Soborze Trydenckim".
W pewnych wypadkach Jezus może po Przemienieniu nie być od razu skonsumowany. Czasami bowiem kapłan umieszcza go w specjalnym pojemniku wysadzanym klejnotami i złotem, który zwie się monstrancją. Cały lud klęka wówczas przed nią i kłania się jej jako bogu. Najpodnioślej oddaje się temu bogu cześć raz do roku w czasie święta zwanego Bożym Ciałem (co zrozumiałe). Kapłan wówczas wyprowadza lud przed kościół, sam zaś podtrzymywany przez notabli lokalnej władzy oprowadza boga po ulicach parafii zatrzymując się tu i ówdzie.
Czytając to musimy dojść do wniosków, że władza kapłana nad Bogiem jest ogromna, że bóg jest tylko przedmiotem. Kapłani również zdają sobie z tego sprawę. Francuski święty katolicki J.B.N. Vianncy rzekł: "Tam, gdzie nie ma księdza, tam nie ma ofiary, a tam gdzie nie ma ofiary, tam nie ma religii… bez księdza śmierć i cierpienie naszego Pana nie przyniosłoby nam żadnych korzyści… widzicie więc, jaką moc ma ksiądz! Przez jedno słowo wypowiedziane przez siebie, przemienia on kawałek chleba w Boga! Jest to większe dokonanie niż stworzenie świata".
Fizyczny aspekt dogmatu. Jeśli kto ciekaw naukowego objaśnienia tego dogmatu, warto zapoznać się z fragmentem wywodów periodyku teologicznego najsłynniejszej papieskiej uczelni we Włoszech Gregorianum"Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa, cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonserwowanej materii, jej atomy, cząstki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy — słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalna energią magnetyczną, elektryczna i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk bezpośrednio eksperymentalnych…". (lipiec 1957 r., tłum. Z. Morawski). Ci „fizycy" nie rozstrzygnęli jednak czy chleb przemienia się w ciało już wraz z wymówieniem słów konsekracji: "Oto jest ciało moje", czy też opłatek czeka z przemianą na wino (to jest prawdziwy spór jaki toczyli około 1150 r. teologowie francuscy!).
W takie rewelacje wierzyć musi każdy prawowierny katolik, jeśli nie chce być odesłany na samo dno piekła. Obok doktryny o Trójcy, jest to najsłabszy element systemu teologicznego skonstruowanego przez uczonych katolickich.
Pochodzenie. Swoje pochodzenie chrześcijańska eucharystia z „jedzeniem boga" ma zapewne jeszcze w pradawnych praktykach totemicznych Żydów. W dawnych czasach pascha była ucztą w której występowała komunia, w czasie której bóg brał swoją część ofiary, wywodziła się ona z uczty totemicznej, w której pożywiano się świętym jagnięciem w celu odnowienia i umocnienia świętości klanu. „Jedzenie boga"występowało w bardzo wielu wcześniejszych wierzeniach przedchrześcijańskich (np. mitraizm, mandeizm, orfizm, misteria eleuzyjskie, w Egipcie kapłani piekli specjalne ciastka, które po poświęceniu miały się przemienić w ciało Ozyrysa). Idea jej to spożywanie boga. W komunii greckich misteriów z Eleuzys występowało nawet spożycie Boga pod dwoma postaciami: poświęconej mąki i boskiego napoju, podobnie w mitraizmie, gdzie występował sakrament ciasta i napoju "Haoma". Tak samo podobna była Eucharystia morderczych Azteków (czyniono zaczyn z ciasta mający być wyrazem bóstwa, który następnie wierni spożywali). Teofagia występowała również u Germanów, Skandynawów i Saracenów
Kość niezgody. Kwestia transsubstancjacji dzieliła wszystkich z wszystkimi, to była największa teologiczna kość niezgody XVI w. Jak pisze Wolter: "Luter zatrzymywał jedną część tajemnicy, a odrzucał drugą. Uznaje, że ciało Jezusa Chrystusa jest w poświęconych postaciach, lecz jest tam jak ogień w rozpalonem żelazie; żelazo i ogień istnieją razem obok siebie. Jest to właśnie to, co nazwano impanacją, inwinacją, konsubstancjacją. To też, podczas, gdy ci, których nazywano papistami, jadali Boga bez chleba, Luteranie jadali chleb i Boga; wkrótce potem przyszli Kalwiniści, którzy jadali chleb, a nie jadali wcale Boga". Jak istotny jest to fragment wiary chrześcijańskiej wyjaśnia Richard MacKenny w Europie XVI wieku: "Trudno nam dzisiaj pojąć wielkie znaczenie rozprawy o transsubstancjacji. Mówienie o tym jako o «źródle podziału między protestantami» w małym stopniu przywołuje namiętności, które ten problem rozniecał w atmosferze duchowego zamętu. Rozłam między Lutrem a Zwinglim w tej kluczowej kwestii miał nieodwracalnie rozbić protestantyzm, mimo iż czyniono rozpaczliwe wysiłki, ażeby zniwelować to pęknięcie. Filip Heski, któremu po sejmie w Spirze bardzo zależało na poszerzeniu i zacieśnieniu przymierza protestantów, ściągnął dwóch reformatorów do Marburga w roku 1529: nie była to desperacka gra hazardowa, ale przedsięwzięcie o niezwykłej wadze dla postępu reformy. Okazało się, że ponad przepaścią nie da się przerzucić mostu."
[Wiem, że ten opis może mieć znamiona obrazy, ale w istocie jest ona nie moim dziełem, lecz teologów; cały ten dogmat, tak tajemniczo i podniośle brzmiący, ma charakter po tysiąckroć obraźliwy i uwłaczający dla Boga i dla Biblii, ale to nie ja powinienem stawać w jej obronie, ja bronię jedynie obrazy rozumu, czego przyczyną jest to rozpowszechnione mniemanie teologiczne; sądzę, że niemożebnym jest, aby inteligentny katolik myślał inaczej, jeśli zapozna istotę niewinnie wyglądającej Eucharystii. Ale zawsze rozum można odłożyć do lamusa, kiedy przychodzi rozmawiać nam o tych kwestiach… Proszę Was o szczerą odpowiedź na jedno tylko pytanie: Czy Eucharystię postrzegaliście symbolicznie, czy też realnie?!!]

piątek, 16 marca 2018

Bóg i pojęcie Trójcy

Wiele kościołów chrześcijańskich uważa, że Jezus Chrystus jest Bogiem. A jak jest naprawdę? Co mówi Biblia o Bogu i jak interpretować słowa, które głoszą, że Boga nikt nigdy nie widział (J 1.18; 1 J 4.12; 1 Tm 6. 16)?

Biblijna odpowiedź na to pytanie jest następująca: istnieje tylko jeden Bóg w absolutnym tego słowa znaczeniu. Mówi o tym zarówno słynne wyznanie Szema Israel, czyli ,,Słuchaj, Izraelu! Pan [Jahwe] jest Bogiem naszym, Pan jedynie!” (Pwt 6.4), jak i wiele innych tekstów Biblii hebrajskiej, takich, jak chociażby:
„Jam jest Jahwe, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał innych bogów obok mnie” (Wj 20.2-3).
,,Niech wiedzą, że Ty jedynie, który masz imię Jahwe, Jesteś Najwyższym ponad całym światem” (Ps 83.19);
,,Ja jestem Jahwe i nie ma innego, oprócz mnie nie ma Boga” (Iz 45.5);
„Bo Ja, Jahwe jestem twoim Bogiem, od wyjścia z ziemi egipskiej, a Boga oprócz mnie nie powinieneś znać i poza mną nie ma zbawienia” (Oz 13.4).
Powyższe świadectwo Pism Hebrajskich potwierdzają również Pisma Mesjańskie. Jezus podkreślał przecież, że wiara w ,,jedynego prawdziwego Boga” (J 17.3) jest pierwszym i największym przykazaniem (por. Mk 12.29; Mt 22.38). On i Jego uczniowie wierzyli zatem, ,,że nie ma żadnego innego Boga, oprócz Jednego”. Mówili: „Bo chociaż nawet są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy na ziemi, i dlatego jest wielu bogów i panów, wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko” (1 Kor 8.4-6). Żydzi byli zatem wierni biblijnemu monoteizmowi, podobnie jak i Jezus, który wyraźnie podkreślał swoją zależność od Boga. Kiedy zaś niektórzy Żydzi zarzucili Mu, że przypisuje sobie prerogatywy należne jedynie Bogu oraz że rości sobie prawo do pozycji równej Bogu (por. J 5.18), Jezus wyraźnie zaprzeczył tym oskarżeniom i powiedział: ,,Nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni” (J 5.19, por. Mt 20.23; 24.36 ), bo „Ojciec większy jest niż Ja” (J 14.28). Przy innej okazji wyraźnie i jednoznacznie podkreślił, że Ojciec jest „jedynym prawdziwym Bogiem” (J 17.3). Potwierdził to również po swoim zmartwychwstaniu, kiedy powiedział: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” (J 20.17).
Identyczne stanowisko zajmował również ap. Paweł, który nie tylko rozróżniał pomiędzy Bogiem a Jezusem, ale również podkreślał, że Bóg jest Głową (1 Kor 11.3) i Bogiem Chrystusa (Ef 1.3), który pozostanie poddany swemu Bogu przez całą wieczność (1Kor 15.27-28). ,,Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tm 2.5).
Takie zatem jest świadectwo całej Biblii, która głosi, że jest tylko jeden Bóg – Jahwe – który ostatecznie będzie królem całej ziemi (por. Za 14.9; Iz 43.11; Oz 13.4).

Czy Biblia nie utożsamia jednak Jezusa Chrystusa z Bogiem?
Przeciwnie. Począwszy od Pięcioksięgu, Biblia wyraźnie uczy, że zapowiadany Mesjasz jest kimś innym niż Bóg Jahwe. Na przykład Mojżesz mówił o nim jako o proroku Jahwe(Pwt 18.15-19). W Księdze Izajasza natomiast przedstawiony został jako sługa Jahwe:
,,Oto sługa mój, którego popieram, mój wybrany, którego ukochała moja dusza. Natchnąłem go moim duchem, aby nadał narodom prawo (…). Ja, Jahwe, powołałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, strzegę cię i uczynię cię pośrednikiem przymierza z ludem, światłością dla narodów, abyś otworzył ślepym oczy, wyprowadził więźniów z zamknięcia, z więzienia tych, którzy siedzą w ciemności” (Iz 42.1.6-7, por. 49.6-7; 53.1,10-12; 61.1; Dn 9.25-26).
Podobnie też mówią psalmy, które rozróżniają Boga i Jego Pomazańca (Ps 2.2,4-8; 110.1-4).

Czy Jezus nie został nazwany Bogiem w Ewangelii Jana (J 1.1,18)?
Został, to prawda, lecz nie w sensie absolutnym. Przypomnijmy, że już w Pismach Hebrajskich określenie elohim odnosiło się zarówno do Boga, jak i aniołów oraz ludzi. Na przykład, w hebrajskim tekście Biblii zostali tak nazwani: Abraham (Rdz 23.6), Mojżesz (Wj 7.1), sędziowie Izraela (Wj 22.28) oraz synowie Najwyższego (Ps 8.6; 97.7, por. z Hbr 1.6; 2.7). W jednym z psalmów czytamy:
„Bóg wstaje w zgromadzeniu Bożym, pośród bogów sprawuje sąd. Jak długo sądzić będziecie niesprawiedliwie i stawać po stronie bezbożnych (…). Rzekłem: Wyście bogami i wy wszyscy jesteście synami Najwyższego (Ps 82.1,6).
I na ten też fakt zwrócił uwagę Jezus, gdy bronił się przed stawianymi Mu zarzutami bluźnierstwa. Powiedział:
„Czyż w Prawie waszym nie jest napisane: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeśli nazwał bogami tych, których doszło słowo Boże (a Pismo nie może być naruszone), do mnie, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, wy mówicie: Bluźnisz, dlatego, że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?” (J 10.34-36).
Nie tylko zresztą w języku hebrajskim słowo „Bóg” ma wiele znaczeń. Dotyczy to również języka greckiego, na co też zwraca uwagę ks. Henryk Pietras, który pisze:
   ,,Sam termin «Bóg», nie był zresztą jednoznaczny, ani w Biblii, ani w potocznym języku greckim. W tzw. Nowym Testamencie znaczenie tego słowa było determinowane rodzajnikiem. W J 1.1 «Bóg» w sensie Boga Ojca występuje z rodzajnikiem (ho theos), a na określenie Słowa, które było Bogiem – bez rodzajnika (theos). Użycie słowa «Bóg» dla kogoś innego niż Bóg Najwyższy, nie było więc czymś nadzwyczajnym, co przeczyłoby monoteizmowi i stawiałoby tego kogoś na równym z Bogiem poziomie. Dlatego też Filon Aleksandryjski może powiedzieć, że stworzony przez Boga Logos jest Bogiem, ale tylko jakby relatywnie, dla nas niedoskonałych, nie w sensie absolutnym (…). Przy względności i wieloznaczności słowa «Bóg», określenie nim Syna Bożego nie musiało jeszcze oznaczać zrównania Go z Ojcem, ani zakładać współwieczności Ojca i Syna” (,,Trójca Święta, «Tertulian – przeciw Prakseaszowi», «Hipolit – Przeciw Noetosowi»”).
O tym, że Jezus nie jest identyczny z Bogiem, świadczą również teksty przytoczone na wstępie, które mówią, że „Boga nikt nigdy nie widział” (J 1.18; 1 J 4.12), bo ,,Jedyny, który ma nieśmiertelność, mieszka w światłości niedostępnej [i] nikt z ludzi [Go] nie widział i widzieć nie może” (1Tm 6.16, por. 1.17).
Można co prawda powołać się na pewne teksty, które zdają się sugerować, że niektórzy ludzie widzieli Boga, jednak nawet do Mojżesza wyraźnie powiedziano: „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu” (Wj 33.20, por. Pwt 4.15).

Jak zatem rozumieć stwierdzenie, że Bóg „rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz”(Wj 33.11)?
Komentarz Tory tłumaczy to tak, że Mojżesz rozmawiał z Bogiem bez pośrednika. Czytamy:
„Słowo panin ‘twarz’ w języku hebrajskim jest homonimem; większość jego różnych znaczeń ma charakter przenośni (…). Słowo panin wskazuje często na obecność i istnienie jakiejś osoby – porównaj: »Moja twarz (panaj) pójdzie« (Szemot 33:14). W takim samym znaczeniu słowo to zostało użyte w wersecie: „I Bóg rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz” (Szemot 33:11), to znaczy, że obaj byli obecni, bez żadnego pośrednika pomiędzy sobą” („Tora Pardes Lauder”, t. II, s. 378). 
Jak widać, przytoczone powyżej wyjaśnienia pokazują, że tradycyjne wyobrażenia o Bogu, szczególnie o „Bogu w Trójcy Świętej”, niewiele mają wspólnego z tym, co mówi Biblia. Judaizm bowiem zawsze miał charakter monoteistyczny, a Jezus i apostołowie byli przecież prawowiernymi Żydami. Jezus więc nigdy nie uważał siebie za Boga w absolutnym tego słowa znaczeniu. Gdyby tak było, gdyby był wcielonym Bogiem, to Jego życie byłoby przecież w Jego własnych rękach i nie musiałby się modlić:
   „Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie; wszakże nie jako ja chcę, ale jako Ty (…). Jeśli nie może mnie ten kielich minąć, żebym go pił, niech się stanie wola twoja”(Mt 26.39,42).
Dlaczego nie musiałby się w ten sposób modlić? Ponieważ Jego wola byłaby identyczna z wolą Boga. Poza tym nie wołałby też: ,,Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mk 15.34).

Jaką więc pozycję według Biblii zajmuje Jezus?
Wyjątkową, bo jest On drugim po Bogu. Zasiada przecież po Jego prawicy (por. Ps 110.1; Hbr 1.3). Czytamy bowiem, że ,,Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca” (Flp 2.9-11).
I na powyższym stwierdzeniu właściwie powinniśmy zakończyć nasze dociekania dotyczące Boga i Chrystusa. Apostoł Paweł pisał bowiem, aby „nie rozumieć więcej ponad to, co napisano” (1 Kor 4.6), ponieważ Biblia wyraźnie ostrzega: „Nie dodawaj nic do jego[Boga] słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę” (Prz 30.6).
Innymi słowy, mówiąc o Bogu, powinniśmy się nie tylko wystrzegać „dodawania” do Biblii lub „odejmowania” z niej czegokolwiek, ale również wszelkich zależności od filozofii stoickiej, platońskiej, neoplatońskiej oraz wszelkich innych koncepcji pogańskich, które przyczyniły się do powstania dogmatu Trójcy Świętej. Wszystkie owe religijno-filozoficzne pojęcia i tak nie są w stanie wyrazić istoty Boga i nikogo do Niego przybliżyć. Poza tym – jak powiedział Jezus, „co ponad to jest, to jest od złego” (Mt 5.37).
Krótko mówiąc, dla wierzących jedno powinno być ważne: aby ich wiara była wiarą Jezusa i apostołów, czyli aby powrócić do tego, co głosił Jezus i apostołowie. Poza tym wystarczy wierzyć, że Jezus wraz z Bogiem ma udział we „czci, i chwale, i w mocy” (Ap 5.13, por. J 5.23), bo „Panem i Chrystusem uczynił go Bóg” (Dz 2.36).
***
TEST
Drogi Czytelniku, zapraszam Cię do krótkiego testu, który może okazać się pomocny w odpowiedzi na fundamentalne pytanie wiary chrześcijańskiej:  „Czy Bóg jest Trójcą?” . Odpowiedz: „TAK” lub „NIE” !
1. Czy w Piśmie Świętym występuje słowo: Trójca, współistotny lub trójjedyny Bóg? (Iz 44.6)
2. Czy znasz sytuację gdy Bóg Ojciec modli się do kogoś albo zwracał się do innej istoty z błaganiem? (Łk 22.41)
3. Czy Bóg Jahwe spełniał kiedykolwiek „nie swoją wolę ” lub jest komuś podporządkowany? (1Kor 15.28; Mt 26.39; Łk 22.42; 1Kor 11.3)
4. Czy kiedykolwiek Bóg dostał od kogoś władzę, moc lub musiano mu coś objawiać? (Dn 7.13-14; Mt 28.18; Flp 2.9-11; Ap 1.1; 5.5,9-10,12-14)
5. Czy możliwe jest, aby ten sam Bóg coś „wiedział ” i jednocześnie „nie wiedział”? (Mk 13.32)
6. Czy kiedykolwiek Bóg Jahwe był kuszony („podlegał pokusie”) przez Diabła? (Jk 1.13 por. z Mt 4.1-11)
7. Czy gdziekolwiek w Biblii użyto w stosunku do Boga zwrotów: „zrodzony”, „pierworodny stworzenia”, „jednorodzony”, „początek stworzenia”, jak uczyniono to w stosunku do Jezusa? (Kol 1.15; Ap 3.14; Prz 8.22)
8. Czy w wizjach opisujących Boga i jego otoczenie spotkałeś się z tronem dla ducha świętego? (Dn 7.13-14; Ap 22.1-3)
9. Czy Bóg może być wyobrażany pod postacią zwierzęcia np. gołębia? (Mt 3.16 por. z Pwt 4.17)
10. Czy znasz jakiś inny dogmat obowiązujący w kościołach chrześcijańskich (oprócz „Trójcy Świętej”), który od prawie 1700 lat stanowi powód do sporów i ciągłych polemik?

    Jak odpowiedziałeś na powyższe pytania? Postaraj się zsumować swoje odpowiedzi i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.

post

Kim jest „jeden Bóg” dla chrześcijan?

  artykuł ze strony blog.antytrynitarianie.pl Czego uczymy się z 1 Koryntian 8:5-7 “A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie — j...