poniedziałek, 15 lipca 2019

Sobory, a sprawa Trójcy.



Kościoły protestanckieEdytuj

Kościoły protestanckie opierają się na zasadzie sola scriptura, zgodnie z którą jedynie Biblia stanowi autorytet w sprawach wiary, doktryny i praktyki chrześcijańskiej. Dlatego też protestanci uznają, że sobory powszechne są ze swej natury omylne, a ich postanowienia należy zakwestionować w sytuacji, gdy znajdą się one w sprzeczności z nauką Pisma Świętego, lub też z niej nie będą wynikać.
Choć protestantyzm nie uznaje autorytetu soborów, zdecydowana większość protestantów na podstawie samej Biblii uznaje, że postanowienia dotyczące Trójjedyności Boga i natury Chrystusa wyrażone na czterech pierwszych soborach ekumenicznych wyrażają naukę biblijną. Stąd protestanci zgadzają się najczęściej z ustaleniami tychże soborów w wyżej wymienionych sprawach. Są to:
  • Sobór nicejski I,
  • Sobór konstantynopolitański I,
  • Sobór efeski,
  • Sobór chalcedoński.
  • Sobór Nicejski uznał, że Syn Boży jest współistotny (ὁμοούσιος, homoousios) Bogu Ojcu, to znaczy pochodzi z substancji (οὐσία, ousia) Ojca oraz z tej samej osoby (ὑπόστᾰσις, hipostazy) co Ojciec[4][5]. Decyzje te oznaczały wyjście poza Biblię i sformułowanie podstaw nauki chrześcijańskiej za pomocą słownictwa oraz twierdzeń zaczerpniętych z nauki greckiej. Ustalenia nie były jednogłośne. Biskupi, którzy byli przeciwni zostali ..........
  • Uczestnicy soboru, pozostając w ramach nakreślonych przez Biblię i grecką tradycję filozoficzną, przekształcili samo jądro doktryny chrześcijańskiej. Decyzje podjęte w Nicei nie zakończyły jednak sporów teologicznych, gdyż przez wielu chrześcijan zostały uznane za groźną innowację. Spory zaostrzyły się i doprowadziły do długoletniego konfliktu religijnego, naukowego oraz społeczno-politycznego, zwanego kryzysem nicejskim. Umiarkowani przedstawiciele obu stron tego konfliktu doprowadzili w roku 381 do przyjęcia na soborze w Konstantynopolu kompromisu, który polegał na korekcie nicejskiego wyznania wiary. W korekcie tej odrzucono nicejskie sformułowanie o Bogu w jednej hipostazie, zastępując je sformułowaniem o Bogu w trzech hipostazach.
  • Większość współczesnych uczonych jest zdania, że Konstantyn wezwał do siebie przedstawicieli wspólnot chrześcijańskich z całego państwa, aby w ten sposób uświetnić uroczyste obchody dwudziestolecia swego panowania, zaplanowane na lipiec 325 roku. Obchody te, na które zaproszono tysiące gości z różnych grup społecznych wszystkich prowincji cesarstwa, celebrowano w ówczesnej stolicy państwa Nikomedii, a także w leżącym nieopodal stolicy nicejskim pałacu letnim cesarza. Po raz pierwszy w tego typu publicznych uroczystościach mieli wziąć udział chrześcijanie.
  • Cesarz ten odnosił się z życzliwością do chrześcijan, ale przez większą część życia przychylał się raczej ku kultowi Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictus). Na cześć Słońca ustanowił nawet dzień wolny od pracy w każdym tygodniu, przemianowując ten dzień na dies Solis (niedzielę). Naukowcom nie udało się ustalić daty nawrócenia Konstantyna na chrześcijaństwo. Część z nich uważa nawet, że do tego nie doszło. Jeżeli jednak cesarz ochrzcił się, zrobił to dopiero pod koniec życia, najprawdopodobniej na łożu śmierci. Paradoksem staje się fakt, że został ochrzczony przez arianina...........
  • Chrześcijaństwo było w roku 325 religią tolerowaną, chociaż o nie do końca ustalonym statusie prawnym. Ówczesna tytulatura cesarza zawierała nadal urząd najwyższego kapłana całego państwa. Jako pontifex maximus pozostawał Konstantyn zwierzchnikiem wszystkich kultów religijnych Cesarstwa Rzymskiego. Do jego obowiązków należało dopilnowanie, by dozwolone kulty sprawowane były zgodnie z prawem. Ten drobny szczegół pozwala nam wysnuć wniosek, że Cesarz wszystkie religie godził by mieć spokój w państwie na którym mu najbardziej zalezalo. Bardziej jak na zachowaniu teologicznej czystości chrzescijanstwa. Z zachowanej wypowiedzi Konstantyna wynika, że uważał się za kapłana, będącego zwierzchnikiem duchownych chrześcijańskich, przy zachowaniu autonomii biskupów w sprawach kultu i zasad religii: wy jesteście biskupami postawionymi przez Boga nad sprawami wewnętrznymi Kościoła, a ja jestem biskupem postawionym przez Boga nad tym, co jest na zewnątrz Kościoła.
  • Jako najwyższy kapłan państwa cesarz zażądał od zwołanych do Nicei biskupów między innymi ustalenia jednolitych i obowiązujących w całym imperium form wyznawania chrześcijaństwa. Planował podczas obchodów jubileuszu ogłosić uroczyście wprowadzenie nowego święta ogólnopaństwowego, Wielkanocy, ustalając jego jednolitą datę. Święto to, wraz z wyznaniem wiary chrześcijan, cesarz zamierzał publicznie wpisać do rzymskiego oficjalnego rejestru kultów państwowych – Liber pontificalis. Zgodne z prawem rzymskim formalne zabiegi Konstantyna doprowadzić miały do zmiany statusu prawnego chrześcijaństwa – z kultu tolerowanego na jeden z kultów państwowych.
  • Cesarz był świadomy, że chrześcijaństwo było już od wielu lat wstrząsane wewnętrznymi konfliktami. Strony tych konfliktów często szukały u niego poparcia. Konstantyn wysłał Hozjusza z misją koncyliacyjną, gdyż Bóg – zgodnie z mentalnością starożytną – nie mógł obdarzać łaską państwa, w którym jego wyznawcy pozostają skłóceni. Obowiązkiem władcy było zlikwidowanie konfliktów i odtworzenie jedności – perswazjami, naciskami, a w ostateczności represjami, ponieważ potęga Cesarstwa Rzymskiego – w opinii cesarza – nie zależała jedynie od wysiłków ludzkich, sprawnej administracji czy zdyscyplinowanej armii. Siłę państwu dawali bogowie, w tym Bóg chrześcijański. W jednym z prywatnych listów Konstantyn napisał: ponieważ oddaję prawdziwą cześć Bogu, wszędzie panuje pokój.
  • Nie zachował się projekt wyznania wiary proponowany przez Hozjusza. Znany jest natomiast umiarkowanie subordynacjański projekt, który przygotował Euzebiusz z Cezarei.
  • Subordynacjonizm − pogląd teologiczny, głoszony w II i III wieku, twierdzący, że Chrystus jest podporządkowany Ojcu. Wyniknął on z zastosowania neoplatońskiego rozumowania do nauki o Trójcy Świętej. Według tej nauki Ojciec emanuje Syna, a Syn emanuje Ducha Świętego. Chrystus jest podporządkowany Ojcu i ma wobec niego niższą pozycję, podobnie jak Duch Święty, który stoi niżej od Ojca i Syna. Ten typ rozumowania przyjęli m.in. eIgnacy Antiocheński, według którego Syn podlega woli Boga. Justyn Męczennik, który nazywał Syna drugim bogiem, a jego relację do Ojca przedstawiał analogicznie do relacji Hermesa z Zeusem. Tertulian był zdania, że Syn był mniejszą częścią Boga i Orygenes, który choć przyjmował odwieczne istnienie Chrystusa, tak samo jak wszystkich rozumnych bytów, to jednak uznawał Go za mniej doskonałego od Ojca. Dionizy Aleksandryjski w piśmie Elenchus et apologia rozwiał podejrzenia co do swego stosunku do Bóstwa Syna Bożego, przedstawiając ortodoksyjne ujęcie nauki o Trójcy Świętej i uznając niewłaściwość wcześniej używanych sformułowań. Jeszcze dalej poszedł Ariusz (III - IV w.), który stwierdził, iż skoro Syn pochodzi od Ojca to znaczy, że jest stworzony i że jest stworzeniem. Doprowadziło to do powstania w 320 roku arianizmu. Ostatnim przedstawicielem subordynacjonizmu był Euzebiusz z Cezarei, który uważał Syna Bożego za niższego od Ojca[11].
  • . Gdy dyskusje przeciągały się, zagrażając przyjętemu harmonogramowi, cesarz interweniował żądając niezwłocznego ustalenia końcowych wniosków. Natomiast pisemne petycje, których rozpatrzenia domagali niektórzy biskupi, kazał po prostu spalić. Konstantyn uroczyście otworzył sobór 19 lipca 325 roku[16], natomiast już 25 lipca zakończył obrady, po których urządzono wielki bankiet[9].
  • Gdy dotarł do końca sali postawiono przed nim, zamiast tronu, niewielki stołek. Symbolizował on fakt, że Konstantyn był obecny na obradach nie jako imperator, ale kapłan. Podobną wymowę miała nieobecność gwardzistów. Prosty stołek wykonano jednak ze złota, co miało podkreślić władzę, którą sprawował pontifex maximus[28].
  •  przemówieniem wygłoszonym w języku łacińskim: Przyjaciele! Życzenia moje do tego zmierzały, ażebym mógł się cieszyć widokiem waszego zgromadzenia. W dalszej części swojej wypowiedzi Konstantyn namawiał biskupów do jednomyślnego przyjęcia dokumentów końcowych: Gdy zaś niespodzianie posłyszałem o waszych nieporozumieniach, nie uważałem zgoła tego, co usłyszałem, za rzecz małej wagi, lecz pragnąc usilnie, ażebym i w tej sprawie znalazł lekarstwo współpracą swoją, zwołałem niezwłocznie wszystkich i cieszę się, spoglądając na wasze poważne zgromadzenie. Wówczas przecież tylko uważać będę, iż spełniło się życzenie moje, że wszyscy, duchem silnie złączeni, będą jednej pokój i pewność niosącej myśli (...) W ten sposób sprawicie rzecz miłą i mnie, waszemu współsłudze[29].
  • W dyskusjach doktrynalnych przed soborem, jak i podczas obrad, nikt nie negował boskości Chrystusa[31]. Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że na soborze dyskutowano naukę o Trójcy Świętej. Problem boskości Ducha Świętego w ogóle się nie pojawił[32]. Przedmiotem kontrowersji było ustalenie relacji między Bogiem Ojcem a Synem Bożym. Biskupi dyskutowali nad sprecyzowaniem statusu ontologicznego boskości Chrystusa[31].
  • Kwestią relacji między Ojcem a Synem w ramach monoteizmu chrześcijańskiego teologowie interesowali się od II wieku. Na przełomie III i IV wieku ukształtowały się dwa odmienne, dojrzałe doktrynalnie stanowiska. Pierwsze zwano modalizmem lub sabelianizmem. Według zwolenników tego stanowiska Chrystus był sposobem objawienia się jedynego Boga. Bóg był pojedynczą hipostazą, czyli osobą, która objawiła się ludziom przez postać Syna. Drugi kierunek zwano subordynacjonizmem lub arianizmem. Zdaniem zwolenników tego poglądu istniały trzy boskie hipostazy (osoby). Hipostazy te były odrębne i zróżnicowane hierarchicznie – Bogiem niezrodzonym i najwyższym był tylko Ojciec, od którego pochodził niższy hierarchicznie Syn Boży[31].
  • Obie strony sporu oskarżały się wzajemnie o herezję. Modaliści twierdzili, że subordynacjoniści obniżali status Syna, którego pełna, doskonała boskość była warunkiem skutecznego odkupienia człowieka. Natomiast subordynacjoniści zarzucali modalistom, że godzili w samo jądro chrześcijaństwa, podważając wiarę w odrębną osobę Syna Bożego. Na soborze do przywódców obozu modalistów zaliczani byli Aleksander z Aleksandrii i Marceli z Ancyry. Natomiast za liderów subordynacjonistów uważani byli Euzebiusz z Cezarei i Euzebiusz z Nikomedii. Współcześni badacze uważają, że większość obecnych w Nicei biskupów wspierała koncyliacyjne wysiłki Konstantyna oraz Hozjusza z Kordoby i próby zawarcia kompromisu[31].
  • W pierwszej części obrad obie strony sporu sporu starały się udowodnić własne tezy za pomocą cytatów z Pisma Świętego i wprowadzić odpowiednie sformułowania z Biblii do wyznania wiary[2]. Historycy nazywają zazwyczaj tę część obrad soboru nicejskiego „bitwą na cytaty”[31].
    Uczestnicy soboru nie znali twierdzenia, że wchodzące w skład Biblii księgi wymagają interpretacji historycznej czy literackiej. Tego typu interpretacje Pisma Świętego powstaną dopiero w następnych wiekach. Biskupi wskazywali teksty wyjaśniające boskość Chrystusa atomizując Biblię, interpretowali oderwane fragmenty nie zwracając uwagi na kontekst. Sprzeczności i trudności pozwalała im ominąć interpretacja alegoryczna. W tak traktowanej Biblii każdy z uczestników soboru mógł znaleźć to, czego szukał, a obie strony sporu potrafiły zręcznie posługiwać się odpowiednimi do ich tez cytatami[33].
    Subordynacjoniści powoływali się przede wszystkim na dwa teksty z Ewangelii Marka. Pierwszy wskazywał – ich zdaniem – na wyraźną różnicę ontologiczną między dwoma osobami i podporządkowanie Syna Ojcu: Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg» (Mk 10, 17–18). Podobnie drugi cytat: Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (Mk 13, 30–32). Posługiwali się też Ewangelią JanaSłyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie (J 14, 28). Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17, 1–3). Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego (J 20, 17)[34].
  • Przeciwnicy subordynacjonistów odpowiadali na te cytaty wykładnią, że Ojciec jest większy niż Syn, gdyż jest niezrodzony, podczas gdy Syn został zrodzony przez Ojca – obaj mają jednak tę samą rangę i współdzielą jeden byt[35]. Uzasadniali swoje stanowisko cytatami z tejże Ewangelii Jana, które – ich zdaniem – wskazywały na ontologiczną jedność Ojca i Syna: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga (J 1, 1–2). Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10, 30). Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł (J 14, 8–10). Subordynacjoniści odpowiadali na te cytaty tezą, że Syn nie może reprezentować ostatecznej rzeczywistości Ojca, ponieważ Ten, który jest nie może być w Tym, który jest. Jedność Ojca i Syna z powyższych cytatów – ich zdaniem – miała charakter moralny, a nie ontologiczny[36].
  • Odśpiewanie hymnu Ariusza na soborze, wrzawa i protesty.
  • Ariusz, prezbiter aleksandryjski pochodzący z Libii, był przedstawicielem skrajnego skrzydła subordynacjonistów. Podstawową przesłanką jego doktryny było twierdzenie o absolutnej jedności i transcendencji Boga. Bóg ten nie mógł dzielić swego bytu z innym Bóstwem, gdyż udzielając swojego bytu Synowi stawałby się podzielny i zmienny, a to byłoby sprzeczne z jego naturą. W Thalii Ariusz twierdził, że Syn Boży jest Bogiem powołanym do istnienia aktem stworzenia z niczego przez Boga Ojca. Chrystus nie został – zdaniem Ariusza – zrodzony, ale stworzony, więc był czas, kiedy Go nie było[34].
  • Propozycja kompromisuEdytuj

    Po uzgodnieniu anatematyzmatów Euzebiusz z Cezarei zaproponował, żeby punktem wyjścia do dalszej dyskusji został – przygotowany przez niego i uzgodniony na lokalnych synodach – umiarkowanie subordynacjański projekt wyznania wiary, którego tekst opierał się na formule chrzcielnej stosowanej w Cezarei Palestyńskiej. Propozycja ta została przyjęta[2].
    Rozpoczęła się dyskusja i wnoszenie poprawek do tekstu Euzebiusza, który brzmiał: Wierzymy w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych oraz w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, Słowo Boga, Boga z Boga, światłość ze światłości, życie z życia, Syna jednorodzonego, pierworodnego całego stworzenia, zrodzonego z Ojca przed wszystkimi wiekami, przez którego wszystko się stało, który dla naszego zbawienia przybrał ciało i przebywał między ludźmi, cierpiał, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił do Ojca, ponownie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych. Wierzymy także w jednego Ducha Świętego. Jednocześnie wierzymy, że każdy z Nich jest oraz istnieje [podmiotowo]: Ojciec jest prawdziwie Ojcem, Syn prawdziwie Synem, Duch Święty prawdziwie Duchem Świętym[20].
    Niemal wszystkie źródła starożytne są zgodne, że podczas długiej i burzliwej dyskusji nad projektem Euzebiusza, Konstantyn doprowadził do uzgodnienia kompromisu. Według relacji Sokratesa Scholastyka: Cierpliwie przysłuchiwał się wszystkim wywodom i z wytężoną uwagą śledził wysuwane wnioski. Częściowo wtrącał swe krytyczne uwagi w wypowiedzi obu stron i w ten sposób powoli przybliżał przeciwne stanowiska, wnosząc atmosferę wzajemnej życzliwości. Przemawiając zaś czystą greczyzną, jako że znał również i ten język, był jakoś tym bardziej przyjemny i miły, jednych przekonując, drugich nawet zawstydzając swą biegłością; wyrażających słuszne opinie obsypywał pochwałami. I kiedy tak nakłaniał wszystkich do jednomyślności, udało mu się doprowadzić ich do całkowitej zgodności opinii i przekonań w spornych dotąd sprawach[38].
    Część współczesnych historyków odrzuca cesarskie autorstwo propozycji kompromisu. Ich zdaniem było niemożliwe, aby Konstantyn – słabo mówiący po grecku i nieznający szczegółów omawianej problematyki – wtrącał się do dyskusji i sam sformułował fachowe, filozoficzne terminy[39]. Uważają oni, że wprowadzenie kluczowych poprawek do tekstu Euzebiusza zaproponował Hozjusz z Kordoby. Jest jednak prawdopodobne – ich zdaniem – że Konstantyn osobiście wysunął te propozycje, ale ich brzmienie podsunął mu Hozjusz[4].
    Zaproponowany przez Konstantyna lub Hozjusza kompromis polegał na dodaniu do subordynacjańskiego tekstu wyznania wiary autorstwa Euzebiusza z Cezarei sformułowania, że Syn jest współistotny (ὁμοούσιος, homoousios) Ojcu oraz wykreślenia ostatniego zdania, mówiącego o istnieniu podmiotowo trzech osób boskich. Zdanie to proponowano zastąpić twierdzeniem, że Syn jest z substancji (οὐσία, ousia) Ojca oraz tej samej osoby (ὑπόστᾰσις, hipostazy) co Ojciec[4][5].
  • Sformułowane podczas dyskusji i zapisane w końcowym dokumencie wyznanie wiary brzmiało: Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, i w jednego Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, zrodzonego z Ojca, jednorodzonego, to znaczy z substancji (ousia) Ojca, Boga z Boga, światłość ze światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, zrodzonego, nie stworzonego, współistotnego (homoousios) Ojcu, przez którego zostały uczynione wszystkie rzeczy tak na niebie, jak na ziemi; który zstąpił dla nas i dla naszego zbawienia; przyjął ciało i stał się człowiekiem, i poniósł mękę, i zmartwychwstał dnia trzeciego, i wstąpił do nieba; i przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzymy w Ducha Świętego. Jeśli zaś chodzi o tych, którzy mówią, że był czas, kiedy Go, Syna, nie było i że przed narodzeniem nie istniał, i że został powołany z niczego, albo którzy twierdzą, że Syn Boży jest z innej hipostazy lub ousia, albo że jest stworzony, lub że podlega przemianie i zmianie – tych Kościół katolicki i apostolski wyklina[5].
  • W starożytnej literaturze filozoficznej platoński termin[42] ousia (substancja) występował w dwóch znaczeniach – identyczności rodzajowej różnych rzeczy lub też identyczności liczbowej różnych rzeczy. Służył więc do wskazania wspólnego tworzywa dla kilku jednostek danej klasy albo grupy identycznych jednostek[43]. Euzebiusz z Cezarei oraz jego zwolennicy zaakceptowali termin ousia po przyjęciu wyjaśnienia, że dotyczył on jedności rodzajowej. Gdyby podejrzewali, że pod tym pojęciem kryje się identyczność liczbowa Ojca i Syna, zaprotestowaliby[4]. Jednak różni autorzy, już po soborze, interpretowali termin ousia liczbowo. Nauka o liczbowej identyczności substancji Ojca i Syna została stopniowo przyjęta przez większość zwolenników nicejskiego wyznania wiary. Subordynacjoniści, uczestnicy soboru, protestowali w następnych latach przeciwko takiej interpretacji terminu ousia, gdyż była ona ich zdaniem niezgodna z przyjętym podczas obrad w Nicei wyjaśnieniem[4].
  • KrytykaEdytuj

    Według antytrynitaryzmu (arianieBadacze Pisma ŚwiętegoŚwiadkowie Jehowy[21][22]unitarianiebracia polscyKościół Chrześcijan Dnia SobotniegoZbory Boże Chrześcijan Dnia Siódmego) Trójca Święta nie istnieje, między innymi dlatego, że nie ma o niej informacji w Biblii. W tekstach Starego Testamentu nie ma żadnego objawienia Trójcy[23]. Także w Nowym Testamencie nie występuje stereotypowe credo. I choć wiele tekstów Nowego Testamentu (np. 1 Kor 12,4-6) jest dość powszechnie traktowanych jako argument trynitarny, jednak ściśle rzecz biorąc są to wersety modelu potrójnego (wyliczeniowego), a nie trynitarnego. Innym fragmentem o takiej potrójności, wymieniającym „Ojca, Syna i Ducha”, to Ef 4,4-6[24].
    W tekstach wczesnych pisarzy kościelnych, takich jak Ojcowie apostolscy i u Ireneusza również brakuje terminu trójca. Słowo trias nie występuje zarówno w Nowym Testamencie, jak i w Symbolu Nicejskim. Pierwsze sformułowania dogmatu o Trójcy powstają bowiem na początku III wieku, a jego klasyczne credo zostaje opracowane dopiero w końcu IV wieku i nie znajdujemy go u przednicejskich Ojców. Sama zaś nazwa Trójca Święta zostaje ustalona dopiero na synodzie w Aleksandrii (datowany na 362 rok)[25], po przyjęciu współistotnościDucha Świętego[26][27][28][29]. Zdaniem niektórych badaczy doktryna nicejska, uznając Chrystusa za równego Ojcu, wyolbrzymiła jego boskość, a pomniejszyła jego znaczenie jako Zbawcy i Mesjasza[30].
    Według niektórych krytyków dogmatu o Trójcy, doktryna trynitarna chrześcijaństwa powstawała w wyniku przedostania się do nauk Kościoła koncepcji greckich filozofów takich jak Platon, który żył kilka wieków przed Chrystusem[d]. Autorzy ci wskazują też, że przed Platonem triady, czyli trójce, były dobrze znane w Babilonie i Egipcie. Wskutek zabiegów duchownych, starających się przyciągnąć niewierzących ze świata rzymskiego, niektóre takie wyobrażenia stopniowo wcielano do chrześcijaństwa. W końcu doprowadziło to do uznania poglądu, iż Syn i Duch Święty są równi Ojcu. Krytycy zarzucają też, że doktryna trynitarna była wynikiem działań bardziej politycznych, niż teologicznych[e].

post

Kim jest „jeden Bóg” dla chrześcijan?

  artykuł ze strony blog.antytrynitarianie.pl Czego uczymy się z 1 Koryntian 8:5-7 “A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie — j...