niedziela, 4 lutego 2018

Prawda jest z nami! - sztuka konwersacji

Prawda leży po mojej stronie

Takie stwierdzenie bardzo często pada z ust osób, którzy wpadli w sztukę  konwersacji tematów biblijnych. Chodź ze zasadzie takie stwierdzenie nie pada wprost. Nikt nie chce przecież narazić się na określenie sekta, sekciarz, guru, nietolerancyjny, oszołom itd. Jak już gdzieś kiedyś stwierdziłem, Biblia jako księga z dość ezopowym językiem, jest narzędziem którym w bardzo łatwy i prosty sposób można kogoś uderzyć. Jak to robią chrześcijacie? 
    Po pierwsze podział. Od samego początku rozmowy jest charakterystyczny podział na , ,my i wy''.   Gdy wpadniemy w wir takiej rozmowy i na początku wy czujemy taki podział zalecałbym przerwać dalszą rozmowę ponieważ ona i tak wcześniej czy później rozwinie się w konflikt. My to ludzie którzy wiemy, my poznaliśmy. Oni to, zwykle wszyscy inni niż my. Wszyscy którzy w jakikolwiek inny sposób patrzą, interpretują, rozumieją Biblię. Bo oni przecież nie poznali, a jeśli poznali to źle, niedokładnie. 
Często również dochodzi do sytuacji gdzie na rzeczowe argumenty przeciwstawia się wersety wyrwane z kontekstu. Uzasadniając tym swoją tezę. W takim przypadku ponownie zalecałbym przerwać wszelkie rozmowy. Po prostu osoby działają na różnych falach nie dogadają się. W ogóle rozmowy w których nie mówi się o tym co nas łączy a jedynie o tym co nas dzieli wcześniej czy później doprowadzą do konfliktu.
Kolejnym przykładem jest używanie wersetu który nie jak się ma z tematem jest to po prostu zmiana tematu. Oponenci, którzy słabo znają Biblię albo znajomi jedynie z przekazów pastorów lub księży, często posługują się tą metodą. Uderzanie cytatem jest zresztą świetną techniką zaczepno obronną.
Kolejna metoda to uogólnianie: Bóg powiedział, Jezus naucza, Pismo Święte mówi. Rozmówca często nie wie skąd wziął cytat i w jakim kontekście został napisany, ale przypisując do tematu rozmowy przedstawia go jako pewnik.
Kolejny to częsta zmiana tematu tak zwany wybijanie rozmówcy z tematu właściwego. Rozmowa wtedy zatacza szerokie kręgi i jest niepotrzebna.
Powoływanie się na znanych ludzi znanych biblistów też nie jest najlepszym udowadnianie swoich racji prędzej jest o udowadnianie swojej niestabilności w rozumieniu w Biblii gdyż chcę rozumieć tylko tak jak znany człowiek na przykład papież.
A niestety w biblistyce jest podstawowa zasada ,,prawda pochodzi jedynie od Boga i człowiek nie jest żadnym autorytetem w sprawach wiary.
Z mojej praktyki wiem że wszelkie rozmowy w oparciu o Słowo Boże kończą się taką biblijną szermierkę lub uderzanie Biblią w głowę na zasadzie ping-pong biblijny. Czyli werset za werset.
Domorośli teolodzy biblijni używają jeszcze wielu innych sposobów by uzyskać swój cel.  Niestety te rozmowy do niczego nie doprowadzają. Duch Boga pokazuje nam w tej księdze jak mamy postępować, a nie jak mamy rozumieć dogmaty lub teologię.
Wszystko sprowadza się do czynu. To Czyny weryfikują człowieka kim naprawdę jest tak zwane owoce. Czy osoby religijne nauczą się tego? Mam taką nadzieję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

post

Kim jest „jeden Bóg” dla chrześcijan?

  artykuł ze strony blog.antytrynitarianie.pl Czego uczymy się z 1 Koryntian 8:5-7 “A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie — j...