sobota, 27 stycznia 2018

Wzorzec idealnego chrześcijanina moimi oczami - kiedyś

Przemyślenia przesłane przez osobę, która czynnie działała w kościele protestanckim.
Wzorzec idealnego chrześcijanina moimi oczami - kiedyś:
Jesteśmy obecni na praktycznie każdym spotkaniu w kościele – wszak napisano, by nie opuszczać wspólnych zebrań.
1       Jesteśmy obecni na praktycznie każdym spotkaniu w kościele – wszak napisano, by nie opuszczać wspólnych zebrań. Jeśli jesteśmy nieobecni, słusznie winniśmy czuć się potępieni.
2       To, co na tych zebraniach usłyszymy, wprowadzamy w życie bez dyskusji – tym pięknym sposobem 'przerabiamy' swój nędzny żywot na podobieństwo Chrystusa – zatem nadajemy mu w końcu sens.
3       Wchodzimy do kościoła z uśmiechem na twarzy i świadectwem na ustach, co by zachęcić słabszych wierzących. Zachętą mamy być zawsze i wszędzie – bez uśmiechu czy z problemami (które ani chybi świadczą o naszym braku powodzenia w życiu, spowodowanym naszym nieposłuszeństwem) zachętą nie jesteśmy, amen.
4       Nie odpuszczamy żadnej okazji do głoszenia – czy to w sklepie, czy na ulicy, czy w domu, mówimy ludziom o Jezusie. (Właśnie sobie pomyślałam, że publiczna toaleta jest dobrym miejscem – można zagadać do kogoś przez ścianę i mu opowiadać, a on jest siłą rzeczy nie będzie mógł raczej zbyt szybko się ewakuować...Chyba powinnam się czuć potępiona, że nigdy tego innowacyjnego sposobu nie użyłam ku chwale Pana...)
5       Jeśli korzystać z każdej okazji do głoszenia i nie opuszczać wspólnych zebrań, to oczywiście, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla nieobecności na akcjach ewangelizacyjnych.
6       Żadnego kłócenia się z autorytetami i ich zdaniem. (Pastor jest człowiekiem, owszem, ale nie należy mu o tym przypominać. Dla własnego dobra.)
7       Żadnych tam sporów z innymi wierzącymi. Co tam, że nas czyjeś zachowanie wybitnie irytuje. Mamy kochać i absolutnie nie wyrażać swojej dezaprobaty. Ba, wręcz udawać, że nawet lubimy tę osobę i starać się sobie to wtłoczyć w umysł. (Jeśli jednak to dalej nie pomaga, mogę spróbować wyrazić swoje emocje przez tzw. braterskie napomnienie. Jeśli nie pomoże, to chociaż ja się poczuję taka duchowaaaaa...)
8       W przypadku wyjazdów na konferencje należy być świadomym, że jedzie się po pokarm duchowy, a nie po to, by coś zwiedzać. Dlatego też cały dzień grzecznie maszerujemy ze spotkania na spotkanie, zgodnie z programem i przyjmujemy, przyjmujemy... (Co tam, że mój mózg nie przyswaja... Albo że w danym mieście jeszcze nie byłam, i nie wiadomo, czy jeszcze tam przyjadę. Przyjechałam tam dla Boga, nie dla siebie, dlatego wszelkim bezbożnym pragnieniom zwiedzania i spędzania czasu poza kościołem mówimy stanowcze 'NIE”!)
9       W trakcie nabożeństwa, a zwłaszcza kazania, nie wychodzimy, nie gadamy z innymi, nie gadamy do siebie, grzecznie słuchamy, a jeśli coś jednak mówimy, to „Amen” bądź „Alleluja!”. Niestosujących się do powyższych zasad piorunujemy wzrokiem, znaczącym chrząkaniem, bądź słownym napomnieniem po spotkaniu.
10    Porządny chrześcijanin nie pije alkoholu w ogóle. Nieco mniej porządny czasami wypije, ale z umiarem (znaczy się, mało), i najlepiej tak, żeby go nikt nie widział (wersja oficjalna: nikt ze świata i słabsi współbracia, którzy przez ten widok mogliby upaść; wersja nieoficjalna: nikt z duchowych współbraci z 'darem donoszenia', bo a nuż trzeba się będzie tłumaczyć.)
11    Oczywiście, żadnego palenia papierosów, trawy, brania narkotyków, wąchania kleju i innych zgubnych praktyk, którymi niszczy się swoje zdrowie, łamiąc przykazanie „Nie zabijaj” i dając się zniewolić. (Z tym zgadzam się do dziś.)
12    Pod zgubne praktyki można jednak podciągnąć wiele rzeczy. Na przykład granie w gry komputerowe, korzystanie z internetu, oglądanie telewizji... Wszystko, czemu poświęcamy zbyt wiele czasu, kosztem naszej relacji z Bogiem. Idealny chrześcijanin w takiej sytuacji będzie walczył i ustawiał swoje priorytety i walczył ze sobą. Jeśli będzie trzeba, „odetnie” to od siebie, wyrzucając gry przez okno, odcinając kabel sieciowy, pozbywając się telewizora, itd.
13    Jeśli kupimy sobie jakąś rzecz, np. zegarek, musimy mieć świadomość, że po pierwsze, nie my zarobiliśmy, i kupiliśmy, lecz Pana to zasługa, że się o nas troszczy, a po drugie, że tym sposobem ta rzecz nie jest do końca nasza, i pewnego pięknego dnia Pan nam może powiedzieć: „Oddaj to X., albowiem tego bardziej potrzebuje niż ty” i jako duchowi ludzie, chcąc (lub zapewne: baaaardzo nie chcąc) oddamy tę rzecz. (Jasne, to jest fajna postawa, ale dla mnie to było tak inspirujące, że miałam potem przez to lekkie schizy, że jakąś cenną rzecz będę musiała oddać, i to, nie daj Boże, komuś z tych mniej lubianych braci/sióstr...)

14    Absolutnie nie wolno czarować. Znaczy się, żadnego obrażania się, manipulowania, złych spojrzeń. Toż to wszystko czary są złe i okropne. (Nie dotyczy pastorostwa. Władza może wszystko. Co wolno wojewodzie...)
15    Wszyscy jesteśmy równi w Panu. Niektórzy są równiejsi. (Ironia losu, że równiejsi są często ci, którzy mają, owszem, pozycję w hierarchii, ale poza tym, nic ich nie predysponuje do bycia elitą: ani zasługi, ani maniery.)
16    Wzrastaj. Bycie pastorem/pastorową rekompensuje różne braki. Na przykład w wykształceniu. (Nawet na świat patrzy się z perspektywy pastora w BMW, a nie na przykład prostego robotnika.)
17    Mamy problem? Nasza wina, nasza bardzo wielka wina. Jesteśmy w złym miejscu. Na pewno to skutek tego, że coś kiedyś zrobiliśmy, albo tego, że czegoś nie zrobiliśmy. Ale chwała Panu!
18    Nie mamy problemu? Nie cierpimy? Nie przychodzą trudności? Nikt nas nie prześladuje? Oj, jesteśmy w złym miejscu. Pan nas z niego na pewno wkrótce wyprowadzi. No to chwała Panu!
19    Prześladowania to zasadniczo bardziej złożony temat. Prawdziwy, duchowy chrześcijanin powinien być prześladowany! Jeśli nie jesteśmy, czas najwyższy zrobić coś, by to zmienić. Na przykład zacznijmy wyganiać demony ze znajomych przez Facebooka. (Przypadek prawdziwy!) Albo zacznijmy modlić się na językach w autobusie na głos. I cieszmy się efektem.  Ludzie będą o nas mówić, stukać się w czoło, nazywać nas wariatami... Jesteśmy prześladowani! Jesteśmy uratowani! Alleluja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

post

Kim jest „jeden Bóg” dla chrześcijan?

  artykuł ze strony blog.antytrynitarianie.pl Czego uczymy się z 1 Koryntian 8:5-7 “A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie — j...